Krem pod oczy - Czy Alchemia Wizażu Działa Cudownie?
Składniki w kremie pod oczy Resibo
Głównym składnikiem kremu Resibo jest Redens'In - połączenie wyciągu z żywicy indyjskiego drzewa Commiphora mukul oraz napinającego i uelastyczniającego kwasu hialuronowego. Przy regularnym stosowaniu zmarszczki zostaną stopniowo wypełnione od środka, a skóra się wygładzi. Wśród innych składników wyróżnia się przede wszystkim nawilżający olej arganowy oraz witaminę E o działaniu odmładzającym. Za redukcję naczynek odpowiada kofeina, natomiast działanie rozjaśniające i wygładzające zapewnia nam ekstrakt z rabarbaru, skórki cytryny, nasion dyni oraz kłączy ruszczyka kolczastego.
Działanie kremu Resibo potwierdzają także nasze Wizażanki. Zauważyły, że kosmetyk wyraźnie pomógł im rozwiązać problem cieni i worków pod oczami, a także doskonale nawilżył skórę w tamtych okolicach. Same zobaczcie:
Zobacz także
Szukałam kremu z kofeiną na zmniejszenie worków. Dodatkowo chciałam, żeby miał właściwości przeciwzmarszczkowe. Resibo, Krem pod oczy świetnie sprawił swoją rolę. Skóra była nawilżona, odświeżona i wypoczęta. Worki pod oczami zmniejszyły się
Po regularnym użytkowaniu rano i wieczorem (ok. 2 tygodnie) zauważyłam, że drobne linie pod oczami znacznie się wygładziły. Krem Resibo dobrze nawilża, nie zapycha ani nie zostawia tłustego filmu. Idealny pod makijaż - nie roluje się ani nie robi innych przykrych rzeczy które powodują zmycie makijażu i nałożenie go od nowa
Świetnie nawilża, poprawia koloryt skóry pod oczami, wygładza, ma fantastyczny skład i to co jest dla mnie szczególnie ważne, nie podrażnia oczu. Działa trochę jak przyjemny okład. Używanie tego kremu kojarzę przede wszystkim z relaksem i przyjemnością
Odżywcze: olejek do twarzy i krem do rąk.
Czy są tu dziewczyny, które borykają się z przesuszeniem skóry dłoni? Zdecydowanie sprawdźcie krem do rąk NK15 (Spectacular hand therapy). Jest naprawdę bardzo bogaty (w składzie naliczyłam 11 olejków, maseł i innych substancji odżywczych), natychmiast zmiękcza dłonie i poprawia stan skóry na zaskakująco długo czas.
Podobną magię czyni dla twarzy olejek do twarzy NK06 (Intense skin repair oil). To mieszanka lekkich i cięższych olejków z ekstraktami roślinnymi (bardzo dużo tam antyoksydantów!), idealna do stosowania na noc. Można aplikować go solo na etapie serum, można dodawać do kremu. Ja najbardziej lubię mieszać olejek z serum hialuronowym (ostatnio z serum Dr Barbary Sturm z tego wpisu) – 2 krople na pompkę serum to mój idealny miks. Olejku nie nakładam pod oczy ze względu na dość silny zapach…
Jakie są kosmetyki D’Alchemy?
Mogłabym je opisać w trzech słowach: zaskakujące, luksusowe, naturalne. Luksusowe ze względu na ilość i jakość składników, piękne opakowanie oraz (jakby nie było) cenę.
Naturalne, bo komponowane z certyfikowanych i ekologicznych składników roślinnych (marka jest wegańska i cruelty free). Nie znajdziecie w nich przy tym żadnych zbędnych składników. D’Alchemy zamiast wody używa hydrolatów (dobieranych ze względu na działanie formuły), a zapachy tworzy z mieszanek olejków eterycznych (choć to nie jest zawsze plus, ale o tym powiem później). Współcześni alchemicy chcą w ten sposób dodać aromaterapeutycznych właściwości kosmetykom. W duchu self love i self care.
Kremy i żele są opakowane w metalowe tuby lub słoiczki ze specjalnego ciemnego szkła (biofotonicznego), które są łatwe w recyklingu, ale przede wszystkim chronią składniki aktywne przed utlenianiem.
A gdzie w tym wszystkim zaskoczenie? W końcu to dość standardowe praktyki w roiku 2020, by kosmetyki miały jak najlepsze składy i opakowania. D’Alchemy daleko też do miana pionierów aromaterapii (o ile dobrze pamiętam, ten tytuł dzierży Decleor). A jednak są wyjątkowe! Wszystko przez fantastyczne konsystencje i efekt po aplikacji. Przeczucie kazało mi wierzyć, że gdy kosmetyk nie ma silikonów, jest naturalny i przeznaczony raczej dla kobiet po trzydziestce, to będzie ciężki i tłusty. Tak bardzo się myliłam!
No właśnie: zapach.
W tym miejscu chciałam dodać kilka zdań o zapachach w D’Alchemy. W składach jest sporo olejków eterycznych, także cytrusowych. Olejki te sprawiają, że przyjemnie używa się produktów, ale specjaliści coraz częściej zwracają uwagę, że w dłuższej perspektywie mogą podrażniać skórę. Gdybym miała wybór, wolałabym w preparatach do twarzy (szczególnie pod oczy) nie mieć żadnych pachnących składników.
Na szczęście marka na opakowaniach kosmetyków podaje zawartość procentową olejków eterycznych w składzie. I w przypadku kosmetyków do twarzy i pod oczy, których się nie zmywa, ta ilość jest naprawdę niewielka (średnio 0,4%. Dla porównania – w mikroderbambrazji 1,2%, a w kremie do rąk aż 8%). Pewnie dzięki temu moje oczy nie zareagowały na kremy łzawieniem i podrażnieniem.
U nas zapłacisz kartą