Faberlic Krem Do Twarzy Blur - Tajemnica Perfekcyjnej Skóry
Faberlic, Beauty Lab, Blur Cream (Krem wygładzający)
Dodawaj swoje kosmetyki do ulubionych, dzięki czemu łatwo je znajdziesz, posortujesz i zaplanujesz zakupy.
Augustinus Bader The Rich Cream – jak działa krem do twarzy, który pokochały gwiazdy?
The Rich Cream to nawilżający krem do twarzy o luksusowej formule. Bazuje na opatentowanym kompleksie TFC8®, czyli składników, które naturalnie występują w naszej skórze i odgrywają kluczową rolę w jej funkcjonowaniu – skwalanie, kwasie hialuronowym, aminokwasach, witaminach i kwasach tłuszczowych. Głęboko nawilża i odżywia, wspiera odnowę skóry na poziomie komórkowym oraz pobudza naturalne procesy odmładzające, dzięki czemu pomaga zachować jej jędrność i elastyczność.
Krem jest dedykowany szczególnie skórze suchej, normalnej oraz dojrzałej, która wymaga intensywnego nawilżenia, odżywienia i odnowy. Ze względu na swoją gęstą i bogatą formułę doskonale sprawdzi się jako krem na noc. Po aplikacji pozostawia skórę odpowiednio zmiękczoną i wygładzoną, a następnego dnia rano zregenerowaną i promienną. Szczegółowe badania kliniczne udowodniły, że krem wpływa na redukcję oznak starzenia w postaci zmarszczek i przebarwień oraz przeciwdziała ich powstawaniu. Warto zapoznać się z nimi na stronie producenta. Wniosków jest wiele i wyglądają obiecująco. Fakt, że The Rich Cream stał się ulubieńcem wielu gwiazd i celebrytek, przywiązujących dużą wagę do urody, nie dziwi.
O mojej skórze kilka gorzkich słów.
Jak już wspominałam wiele razy w poprzednich postach, moja skóra jest dość problematyczna i lubi mi płatać figle, zwłaszcza wtedy gdy życzyłabym sobie aby była w dobrym stanie (też tak macie?). Niby jest sucha, bo po umyciu ściąga mnie jak piorun, na pewno odwodniona. Z drugiej strony jak nie przypudruję podkładu (nawet matującego) to w strefie T po kilku godzinach się świecę, a i od wyprysków i zaskórników cera moja kochana też nie stroni jak ją poniesie fantazja. No i naczynka - na policzkach i w okolicach nosa jest ich na tyle sporo, że podkłady ze słabszym kryciem, które są wystarczające w przypadku reszty twarzy, w tej strefie nie dają sobie rady i bez zielonej bazy lub korektora ani rusz. Żeby mi czasem za dobrze nie było, to sińce pod oczami mam takie, że jak zdarza mi się wyjść gdzieś bez makijażu, to słyszę same pytania czy aby nie jestem chora, albo czy impreza była słuszna, a moja mama jak tylko mnie widzi to zawsze wysyła mnie na badanie krwi, bo anemia przecież nie śpi i tylko czyha na mnie w jakimś ciemnym zaułku. Ale żeby nie było, że tak mam przerąbane z tą moją twarzą, że nic tylko wziąć i się pociąć to powiem, że moja skóra na szczęście potrafi się też odwdzięczyć jak znajdę dla niej jakąś pielęgnacyjną perełkę i tak ogólnie to raczej się ze sobą dogadujemy :)
Dlaczego? Bo obydwa produkty znalazłam w ich pudełkach. O kosmetykach Naobay słyszałam co prawda i nawet widziałam chyba w którymś filmie z ulubieńcami u Red Lipstick Monster ale jakoś przeszło to u mnie bez echa. O kosmetykach Faberlic też kiedyś niby coś słyszałam, ale żadnego produktu nie miałam. Oba produkty zatem zaczynały u mnie z czystą kartą i zupełnie bez żadnych oczekiwań z mojej strony.
Ten wielofunkcyjny krem BB od Pupa z SPF20 idealnie wygładza i wyrównuje koloryt cery. Jest leciutki jak piórko, a ukrywa wszystkie przebarwienia
Krem BB od Pupa z SPF20 zmieni twój letni makijaż o 180 stopni. Działa podobnie jak podkład, ale ma dużo lżejszą formułę, która zachowuje się jak krem koloryzujący. Nie wchodzi w zmarszczki, pory czy też załamania skóry. Długotrwale ją nawilża, więc nie ma mowy o suchych skórach. Sprawdź, co o tym produkcie sądzą Wizażanki.
Krem BB od Pupa z SPF20 to połączenie pielęgnacji i makijażu w jednym. Nie dość, że upiększa skórę i maskuje wszelkie niedoskonałości, to jeszcze pełni funkcję lekkiej bazy. Makijaż rzeczywiście utrzymuje się na skórze bez zbędnego wyświecania czy też ścierania się z twarzy.
Łączenie jest fajne
Dlaczego zdecydowałam o nich napisać w jednym poście? Bo uważam, że te dwa produkty super się ze sobą uzupełniają. Mam wrażenie, że stosowane wspólnie zwiększają wzajemnie swoją efektywność.
Po oczyszczeniu i tonizacji skóry, nakładam balsam tlenowy na całą twarz (również pod oczy i na szyję) i czekam chwilę aż się wchłonie. Nie trwa to zbyt długo i zwykle po ok. 2 minutach moja skóra jest gotowa na przyjęcie kremu. Zauważyłam, że po balsamie tlenowym, krem ładniej i szybciej się wchłania a skóra dostaje fajnego kopa i rano widać, że przez noc naprawdę cera nie próżnowała i wygląda jak milion dolarów.
Podsumowując, naprawdę polecam wypróbować, przynajmniej balsam tlenowy. Być może polubi się on z Waszym ulubionym kremem i też stworzy taki super duet jak z moim NAOBAY.
Dajcie oczywiście znać czy miałyście okazję używać któregoś z tych produktów i jakie macie zdanie na ich temat?
U nas zapłacisz kartą