Faberlic Krem Do Twarzy Blur - Tajemnica Perfekcyjnej Skóry
Air Stream Faberlic
Balsam tlenowy. brzmi egzotycznie prawda? Na początku, nie za bardzo wiedziałam co z tym zrobić i do czego mogę taki specyfik wykorzystać. Okazuje się, że produkt to bardzo, ale to bardzo leciutki krem-serum o bardzo wodnej, żelowej formule. Ma przepiękny zapach, wchłania się mega szybko, nie klei się, nie roluje na skórze i jak się okazuje ma bardzo bogate właściwości. Jak pisze producent, balsam, dzięki wysokiemu stężeniu tlenu, regeneruje komórki skóry i je odżywia. W czasie codziennego stosowania pomaga chronić skórę przed niekorzystnym działaniem czynników klimatycznych i atmosferycznych. Co ważne, nadaje się do każdego typu skóry.
Produkt posiada opakowanie w postaci stojącej tubki, w pięknym turkusowym kolorze. Balsam ma lekko niebieskie zabarwienie (którego broń Boże nie widać na skórze). Opakowanie zawiera 50 ml produktu i trzeba tu powiedzieć, że jest on bardzo wydajny.
Faberlic, Beauty Lab, Blur Cream (Krem wygładzający)
Dodawaj swoje kosmetyki do ulubionych, dzięki czemu łatwo je znajdziesz, posortujesz i zaplanujesz zakupy.
O mojej skórze kilka gorzkich słów.
Jak już wspominałam wiele razy w poprzednich postach, moja skóra jest dość problematyczna i lubi mi płatać figle, zwłaszcza wtedy gdy życzyłabym sobie aby była w dobrym stanie (też tak macie?). Niby jest sucha, bo po umyciu ściąga mnie jak piorun, na pewno odwodniona. Z drugiej strony jak nie przypudruję podkładu (nawet matującego) to w strefie T po kilku godzinach się świecę, a i od wyprysków i zaskórników cera moja kochana też nie stroni jak ją poniesie fantazja. No i naczynka - na policzkach i w okolicach nosa jest ich na tyle sporo, że podkłady ze słabszym kryciem, które są wystarczające w przypadku reszty twarzy, w tej strefie nie dają sobie rady i bez zielonej bazy lub korektora ani rusz. Żeby mi czasem za dobrze nie było, to sińce pod oczami mam takie, że jak zdarza mi się wyjść gdzieś bez makijażu, to słyszę same pytania czy aby nie jestem chora, albo czy impreza była słuszna, a moja mama jak tylko mnie widzi to zawsze wysyła mnie na badanie krwi, bo anemia przecież nie śpi i tylko czyha na mnie w jakimś ciemnym zaułku. Ale żeby nie było, że tak mam przerąbane z tą moją twarzą, że nic tylko wziąć i się pociąć to powiem, że moja skóra na szczęście potrafi się też odwdzięczyć jak znajdę dla niej jakąś pielęgnacyjną perełkę i tak ogólnie to raczej się ze sobą dogadujemy :)
Dlaczego? Bo obydwa produkty znalazłam w ich pudełkach. O kosmetykach Naobay słyszałam co prawda i nawet widziałam chyba w którymś filmie z ulubieńcami u Red Lipstick Monster ale jakoś przeszło to u mnie bez echa. O kosmetykach Faberlic też kiedyś niby coś słyszałam, ale żadnego produktu nie miałam. Oba produkty zatem zaczynały u mnie z czystą kartą i zupełnie bez żadnych oczekiwań z mojej strony.
U nas zapłacisz kartą