Wszystko, co powinieneś wiedzieć o kremie pod oczy Kiehl's dostępnym w Sephorze
Cudowny krem pod oczy według Sylwii - Sephora Collection Rozświetlający krem pod oczy
Kremów pod oczy używam już od kilku lat i przetestowałam sporo z nich. Zdecydowanie do moich ulubieńców należą te o leciutkiej konsystencji, które przynoszą efekt natychmiastowej ulgi. Sephora Collection HYA Creme Yeux Eclat zdecydowanie spełnia te kryteria. Uwielbiam to, jak leciutki jest - tuż po nałożeniu od razu czuć ukojenie. Plusem jest też bezzapachowa formuła - akurat w kremach pod oczy nie przepadam za dodatkami nadającymi im zapachu.
Mam bardzo skłonną do przesuszeń skórę w okolicy pod oczami, która dla wielu kremów jest sporym wyzwaniem, jednak regularne stosowanie kremu z kolekcji Sephory pomaga mi pozbyć się problemu. Zauważyłam, że cera w tej okolicy jest przyjemniejsza w dotyku, bardziej miękka i wygląda także o wiele lepiej. Niestety, z powodu chorób, z którymi się borykam, przez większość czasu mam widoczne cienie pod oczami. Dodatkowo krem niweluje cienie. Teraz wyglądam na bardziej wypoczętą i zrelaksowaną. Taki efekt nie tylko mnie zadowolił, ale nawet przewyższył moje oczekiwania.
Kremu używam zarówno wieczorem, jak i rano - w składzie znajduje się kofeina, która fantastycznie niweluje opuchliznę. Dzięki temu zaspanie znika z mojej twarzy, a ja jestem gotowa na wykonanie makijażu. I tutaj muszę po raz kolejny pochwalić krem Sephora Collection. Świetnie sprawdza się pod makijaż! Nie wpływa na trwałość kolorowych produktów, nie powoduje, że zaczynają się rolować czy w nieestetyczny sposób warzyć. Nie jest to produkt typowo do pielęgnacji anti-aging, ale zauważyłam, że skóra jest bardzo ładnie wygładzona i napięta. Pewnie dzięki temu, że krem przywraca odpowiedni poziom nawilżenia i sprawia, że skóra przez to jest jędrniejsza. Z czystym sumieniem mogę polecić to małe cacko!
Cudowny krem pod oczy według Gosi – Garnier Vitamin C
Muszę przyznać, że do tej pory podchodziłam do skóry wokół oczu raczej po macoszemu, jedynie czasem wklepując w nią ten sam krem nawilżający, który nakładam na twarz. Nieuchronnie jednak zbliżam się do czterdziestki i nie da się już dłużej udawać, że problem zmarszczek mimicznych mnie nie dotyczy. Codziennie też nakładam korektor, żeby ukryć cienie pod oczami, które być może nie są jakieś bardzo sine i zwracające na siebie uwagę, ale mimo wszystko nadają twarzy zmęczony wygląd.
Zobacz także
Kiedy więc ruszyłam na poszukiwania odpowiedniego dla mnie kosmetyku, zainteresował mnie rozświetlający krem pod oczy Garnier Vitamin C. Zawiera składniki, które działają na kilka różnych sposobów. Niacynamid nawilża i poprawia elastyczność skóry, kofeina pobudza mikrokrążenie, redukuje cienie i opuchliznę pod oczami, witamina Cg rozjaśnia i opóźnia fotostarzenie. Zaciekawił mnie też dodatek pudru bananowego, który nadaje kremowi żółty kolor i ma pomagać w maskowaniu cieni.
Jak krem sprawdził się u mnie? Po 3 tygodniach nakładania 2 razy dziennie mogę stwierdzić, że naprawdę radzi sobie świetnie. Choć nie mogę napisać, że zmarszczki zniknęły, bo to wymaga dłuższego stosowania, to widzę, że skóra pod oczami wygląda na gładszą i bardziej sprężystą. Jest też lepiej nawilżona i poprawił się jej koloryt. Okolice oczu są rozjaśnione, a cienie mniej widoczne. Zdarza mi się nie użyć korektora i poprzestać tylko na kremie. Warto tylko zwrócić uwagę, żeby nie nakładać zbyt grubej warstwy kremu, ponieważ żółty kolor od pudru bananowego może się odróżniać od koloru otaczającej skóry. Tak czy siak: polecam!
Kremy pod oczy od Bielenda nie tylko na zmarszczki!
Pielęgnacja skóry w okolicach oczu to sposób na zachowanie młodzieńczego wyglądu na dłużej. To właśnie w tych miejscach zmarszczki pojawiają się najszybciej. Nawilżona skóra wokół oczu jest fundamentem zachowania gładkości, jędrności i elastyczności. Skóra wokół oczu jest cieńsza i bardziej podatna na wysuszenie oraz działanie czynników zewnętrznych, ale także wewnętrznych. To właśnie okolice oczu zdradzają objawy zmęczenia, stresu i napięcia w postaci pojawienia się szarości, obrzęków czy przebarwień. Krem pod oczy, dzięki działaniu składników aktywnych, niweluje wszelkie tego typu niechciane zmiany na skórze, pozwalając zachować zawsze świeży wygląd.
Krem pielęgnujący skórę wokół oczu Bielenda ujędrnia i wygładza skórę, a także może działać:
- liftingująco,
- przeciwzmarszczkowo,
- odżywczo,
- rewitalizująco,
- rozświetlająco,
- regenerująco,
- łagodząco.
Kremy pod oczy Bielenda mogą więc działać na wiele sposobów, pielęgnując optymalnie skórę wokół oczu i zapewniając twarzy młodzieńczy, świeży wygląd nawet po ciężkiej, bezsennej nocy. Regularne stosowanie kremu przeciwdziała powstawaniu zmarszczek i wzbogaca wszelkie zabiegi kosmetyczne, zapewniając optymalną pielęgnację.
OBIETNICE A RZECZYWISTOŚĆ
Po 7 miesiącach stosowania, bo na tyle starczył mi ten większy słoiczek, myślę, że mam już ugruntowaną opinię na temat tego produktu. Chętnie się więc nią z Wami podzielę.
Krem faktycznie ma bardzo lekką formułę, która bez problemu aplikuje się w okolicy pod oczami bez konieczności jej niepotrzebnego naciągania aby rozetrzeć produkt.
Wystarczy naprawdę mała ilość kremu aby rozprowadzić go pod okiem. I tu należy zwrócić uwagę na tę małą ilość. Zdecydowanie trzeba tego przestrzegać, ponieważ jeśli nabierzemy zbyt wielką ilość, możemy mieć problem z roztarciem czy też wklepaniem kremu. Za pierwszym razem nabrałam go tak dużo, że mogłam go spokojnie rozsmarować na całą twarz. Umiar w aplikacji jest więc kluczowy.
Krem po aplikacji ma dość dziwną konsystencją. Zmienia się ona z kremowej w taką mokrą. Nie wiem jak to inaczej określić. Ta mokra warstwa utrzymuje się na skórze przez krótką chwilę, następnie wsiąka w skórę a my możemy cieszyć się nawilżeniem. To dość dziwne uczucie, ponieważ zwykle tego typu kremy wsiąkają od razu. Tu mamy wrażenie jakbyśmy rozmazywały wodę po skórze. I to taką lepką wodę. Wygląda to właśnie jak na zdjęciu powyżej.
U nas zapłacisz kartą