Krem do twarzy z doskonałym składem - Klucz do pięknej i zdrowej skóry
Isana young, tanie korektory o dobrym składzie z Rossmann
Hej, kochani! Przychodzę do Was dziś z kolejnym postem o Isana young, czyli moich perełkach i odkryciach tanich kosmetyków do makijażu z drogerii Rossmann. Tym razem będą to dwa korektory- matujący antybakteryjny sztyft oraz paletka PERFECT COVER CREAM KREM, czyli kremowe korektory maskujące do twarzy.
Kosmetyki te po raz pierwszy kupiłam kilka lat temu w promocji -50% na makijaż w drogerii. W tamtym czasie nie było niemal żadnych produktów do makijażu o dobrym składzie dostępnych w sklepach, trzeba było sprawdzać wszystkie składy i wyszukiwać właśnie takie perełki wsród produktów tanich i droższych firm. Właśnie w ten sposób odkryłam wiele z moich ulubieńców od Wibo, Lovely, Sensique i Isana. Od tego czasu kupuję te korektory nieustannie, bo są bardzo tanie, mają dobre składy i znakomicie spełniają swoje zadanie.
Paletka oraz sztyft doskonale się u mnie sprawdziły i mimo tego, że muszę używać razem z nim dodatkowe korektory kryjące pod oczy, to w niczym mi nie przeszkadza. Zapraszam do dalszej części recenzji.
Moja opinia:
Produkt umieszczony w dość małym objętościowo, estetycznym pudełku typowym dla korektorów z 3 przegródkami. Ma dobre, nie wyłamujące się wieczko, trudno jest mi jednak operować palcem czy pędzlem w takim maleńkim okienku, wszystko się rozdziabuje na boki.
Jednak sam korektor jest kremowy i łatwo się nakłada, pod wpływem ciepła palców robi się idealna do rozmasowania konsystencja. Trzeba uważać z ilością, ja go rozcieram w 2 palcach i delikatnie wklepuję w problematyczne miejsca, wtedy dobrze wtapia się w skórę i nie robi plam.
Kupiłam tą paletkę Isana Young ze względu na zielony korektor, który nie był za ciemny, miałam nadzieję, że będzie dobrze krył i nie odznaczał się tak bardzo na twarzy. Tak właśnie się stało, jest to kolor idealny, który zakrywa wszystkie pajączki i naczynka, a także się nie przebija- łatwo go zakryć korektorem bezowym i podkładem. Szybko odkryłam jednak, że różowy i bezowy korektor świetnie się sprawdzają na cienie pod oczami, nakładam w takiej kolejności, różowy pod spód, jest rewelacyjny.
Beżowy dodatkowo na wszelkie inne miejsca na całej twarzy, maskuje mi także pojedyncze krostki, wysusza je i przyspiesza gojenie. Te dwa kolory można też ze sobą mieszać, pozwalają na idealne dobranie odpowiedniego odcienia. Jak widzicie, kolejna wszechstronna i świetna paletka za grosze w każdym Rossmann.
Uwaga!
Wiele blogerek poleca pudry antybakteryjne Isana Young z tej samej serii i chociaż mają rzeczywiście niezły skład, to są na bazie talku i dlatego ja zdecydowanie odradzam je dla młodych osób z wypryskami i trądzikiem. Talk jest znany ze swoich właściwości komedogennych, może zatykać pory i powodować nasilenie zmian trądzikowych.
Naturalny krem - dla kogo?
Dawniej wszystkie kosmetyki, środki czystości, szampony i perfumy były naturalne. Pierwsze kremy były jednak bardzo tłuste, bo woski, masła roślinne i oleje uniemożliwiały uzyskanie lżejszych konsystencji, które lepiej wchłaniają się w skórę. Dziś producenci kosmetyków naturalnych w niczym nie odbiegają od tych wytwarzających te syntetyczne. Dysponują takimi samymi technologiami i mogą uzyskać każdą formułę kremu – od lekkiego jak lotion czy nawilżająca mgiełka, po bardzo odżywczy i gęsty.
Kremy ze składnikami naturalnymi mogą być łagodne dla skóry, bo natura jest inspiracją dla najlepszych składników kosmetycznych. Bardzo sobie chwalą ich stosowanie osoby ze skórą normalną, suchą lub bardzo suchą. A także wiele młodych mam. Ale niestety produkty naturalne, nie nadają się dla każdego typu cery. Powód? Naturalne składniki są bogate w drażniące, choć pięknie pachnące olejki eteryczne i aktywne wyciągi, które mogą podrażnić skóry atopowe i reaktywne, a nawet wywołać alergie. Dlatego zawsze przy takim typie skóry warto poprosić o próbkę zanim zdecyduje się o ich zakupie.
RADA EKSPERTA
Kosmetyki ze składnikami naturalnymi powinny zawierać emolienty pochodzenia roślinnego, jak naturalna gliceryna. Powód? Mają one szansę być biologicznie czynne dla skóry. Oprócz tego, warto aby naturalnym ekstraktom towarzyszyły nośniki, dzięki którym mogą one przenikać do głębszych warstw skóry (nie ma niczego złego w obecności np. glikolu propylenowego w składzie kremu).
Potrzebna jest też biotechnologiczna obróbka surowca. Nie obrażajmy się na technologię, bo dzięki niej możemy więcej czerpać z natury. Na przykład nie osiągniemy takiego efektu pielęgnacyjnego kładąc pod oczy plastry świeżego ogórka, jak nakładając ekstrakt z ogórka pochodzący z laboratorium
- dodaje Wiola Kaniewska.
U nas zapłacisz kartą