Krem do twarzy nawilżający - Cien - pożywka dla skóry
Nawilżenie z zieloną herbatą
Każdy rodzaj skóry, szczególnie skóra sucha i normalna.Intensywnie i długotrwale nawilża skórę. Łagodzi podrażnienia. Pozostawia dłonie jedwabiście gładkie
INCI: Aqua*, Glycerin*, Coco-Caprylate*, Glyceryl Stearate SE*, Cetyl Alcohol*, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter*, Cetearyl Alcohol*, Camelia Sinensis Leaf Extract* , Tocopheryl Acetate, Tocopherol, Carbomer, Disodium EDTA, Sodium Hydroxide, Parfum, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate
* Składniki pochodzenia naturalnego. Pozostałe składniki zapewniają komfort (u)życia. Więcej naprawdę nie potrzeba.
Skład zaczyna się bardzo podobnie czyli mamy tutaj: wodę, glicerynę, emolient z oleju kokosowego, ester kwasu stearynowego i gliceryny, alkohol cetylowy, masło shea, alkohol cetylostearynowy, wyciąg z zielonej herbaty, ponownie dwie pochodne witamy E, karbomer, disodium EDTA, wodorotlenek sodu, perfum, fenoksyetanol, glikol kaprylowy, benzoesan sodu, sorbinian potasu.
Skład jest niemalże identyczny, dlatego też nie dodawałam wyjaśnień do każdej substancji jak powyżej- bez sensu jest powielać to samo. Różnicy nie widać na pierwszy rzut oka, a jest ona znacząca. Mowa oczywiście o kolejności! Substancję zapachową mamy tutaj na 14 miejscu z 18. To na prawdę dobry wynik. A co najważniejsze- znajduje się ona po maśle shea, oraz ekstrakcie z zielonej herbaty, dzięki czemu jest szansa że jest większa ich zawartość w kosmetyku i będą ona mieć wpływ na działanie.
To moja ulubiona wersja- dobrze nawilża, szybko się wchłania i pięknie pachnie. Zapach przypomina mi Elizabeth Arden Green Tea- perfumy których kiedyś namiętnie używała moja siostra i zaraziła tą miłością również mnie.
Składy
różnią się tylko dodatkami "tytułowymi", czyli jak krem jest z różą to ma aromat różany i adekwatnie w pozostałych kremach.
Podsumowując: wszystkie trzy kremy nawilżają i szybko się wchłaniają. Nie pozostawiają tłustej, lepkiej warstwy. Co do innych właściwości to na moich dłoniach ich nie odczułam. Jednak moje dłonie są bardzo wymagające i być może dlatego nie zauważyłam jakiegoś spektakularnego działania tych kremów. Jednak mogę o nich powiedzieć, że są w porządku i jako kremy do codziennego stosowania są ok.
Warto wiedzieć, co się kupuje
Ostatnio marka Tołpa wypuściła do sieci Lidl kilka swoich produktów. Są to produkty sygnowane marką własną Lidla czyli Cien. W ofercie mamy kremy do rąk, płyn micelarny, mleczko do demakijażu, kremy do twarzy, żel-peeling do mycia twarzy, żel do mycia ciała, kremy przeciwzmarszczkowe, serum do ciała, balsam oraz maseczki. Producentem wszystkich tych kosmetyków jest firma Tołpa. Produkty są reklamowane jako vegan friendly. Mają zawierać min. 95% składników pochodzenia roślinnego. No i jest * na opakowaniu, że produkt nie zawiera surowców pochodzenia zwierzęcego.
Bogata oferta Food for Skin jest całkiem spoko. Można sobie kupić wszystko co jest w ofercie i być zaopatrzonym kosmetycznie na co najmniej pół roku. Jeżeli lubicie kosmetyki tej marki, to śmiało lećcie do Lidla (może być w sobotę, ram pam pam pam ,P ). Ceny również są ok. Regularna cena kremów do rąk, bo na nich sie skupię dziś, to chyba 3,49zł. W promocji kosztowały 1,99zł. Byłam ich ciekawa, bo skusiły mnie ładne i poręczne opakowanie.
Nie wiem czy ten test będzie w pełni obiektywny, bo moje dłonie są bardzo wymagające. Szczególnie w czasie jesienno-zimowym, gdy temperatura spada poniżej 10 ° C, a dramat dzieje się, gdy temperatury schodzą poniżej 0°C. Wtedy skóra na moich dłoniach robi mi istny Meksyk. Pęka do krwi, piecze, szczypie, swędzi. Nie pomagają rękawiczki ciągle noszone. Kremy, kremiki i maści. Moja skóra ma wtedy bunt i moim znakiem rozpoznawczym w tych porach roku są popękane, pokrwawione dłonie. Całe dłonie mnie niemiłosiernie pieką i każdy ruch sprawia mi dotkliwy ból. Nic im nie pomaga. Dlatego być może te kremy nie mogły do końca pokazać swoich funkcji. Nie wiem, opisuję swoje odczucia. U was mogą być inne.
U nas zapłacisz kartą