Krem do twarzy bez wody - Nowoczesne podejście do pielęgnacji skóry
Krem na mróz, lato i jesień – dlaczego jeden produkt nie jest dobry na wszystko?
Pielęgnujesz skórę zawsze tak samo, bez względu na to jaką mamy pogodę i porę roku? Nie zawsze jest to dobre rozwiązanie. Wyobraź sobie, że przez cały rok chodzisz w tych samych butach lub jesz dokładnie te same potrawy. O ile sandałki idealnie pasują latem, to zimą już niekoniecznie. Z wyborem kosmetyków do pielęgnacji powinno być podobnie. Nasza skóra jest bardzo wrażliwa i bardzo podatna na różne czynniki środowiskowe. Gwałtowna zmiana temperatur, przechodzenia z zimna do ogrzanego pomieszczenia oraz działające non-stop kaloryfery lub klimatyzacja może negatywnie odbić się na kondycji naszej cery. Zimą skóra narażona jest na wiele niespodzianek. Warto więc do codziennej pielęgnacji wprowadzić krem na mróz i dobry krem na zimę, który stanie się dodatkową ochroną przed mrozem i wiatrem.
Najważniejsze w wyborze kosmetyku jest jego odpowiedni dobór do danego typu naszej skóry. Od lat specjaliści mówią o tym, że zimą im bardziej tłusty krem tym lepiej. Tutaj należy obalić ten mit. Nieprawdą jest, że najlepszy krem zimą, to ten na bazie wody. Przyjęło się, że woda w składzie grozi “odmrożeniami”. Obecnie, nowoczesny krem na mróz nie musi być tłusty, by skutecznie chronić skórę przed mrozem. Pamiętajmy, że nie każda skóra dobrze znosi potężną dawkę natłuszczenia lub substancji w postaci np. parafiny. Wybierając krem na mróz nie należy kierować się wyłącznie konsystencją, a składem i porcją składników aktywnych i ochronnych, które sprawdzą się do naszego typu skóry.
Dobre i sprawdzone kremy na zimę (bez wody w składzie)
No dobra, pora na konkrety, czyli moje ulubione zimowe perełki. Bogate w składniki odżywcze i jednocześnie bezpieczne dla portfela. Absolutnym ulubieńcem jest krem ochronny z olejem konopnym i masłem shea od IOSSI (ok. 48 zł / 60 ml). Bazę stanowi masło shea, a zaraz za nim paradują olej z pestek winogron i konopny. Do tego są jeszcze między innymi olejek lawendowy, masło kakaowe i olej jojoba. Mimo tak intensywnego składu wcale nie jest jakoś wybitnie tłusto i przyznam, że nakładałam na niego lekki makijaż.
Zaraz za IOSSI plasuje się Mazidło do cery tłustej i trądzikowej Polny Warkocz (ok. 25 zł / 50 ml). Skład jest krótki i składa się na niego baza z masła shea, olej konopny, olejek z owoców drzewa bergamotkowego i witamina E. To lżejsza kompozycja od poprzednika i zdecydowanie polecam każdej posiadaczce cery mieszanej i tłustej. Masło do ciała i twarzy „Ukojenie” od Miodowej Mydlarni to kolejny przyjemny w użyciu tłuścioch. Sprawdza się dokładnie tak, jak obiecuje producent: i do twarzy i jako masło do ciała. Kosztuje niewiele, bo około 36 zł za 135 ml. W środku znajdziecie masło shea, olej kokosowy, macerat kwiatów rumianku w oleju z pestek winogron, oliwę z oliwek, wosk pszczeli, olej z awokado, tapiokę i witaminę E.
Serum z niacynamidem, które jest kołem ratunkowym na niedoskonałości cery. „Nic tak nie zmieniło mojej skóry”
Najlepsze serum z niacynamidem? Internautki i internauci wymieniają w tym gronie serum The Ordinary, więc nie moglibyśmy go nie sprawdzić.
W tym artykule:
The Ordinary to kanadyjska marka kosmetyczna, która zdobyła serca tysięcy użytkowniczek i użytkowników na świecie. Jej filozofia opiera się na minimalizmie, prostych składach i transparentności składników aktywnych. Jej główną misją jest stworzenie skutecznej pielęgnacji, odpowiadającej na indywidualne potrzeby skóry w przystępnych cenach i dostępnej dla każdego. Jednym z największych bestsellerów marki, który wyróżniają miłośnicy kosmetyków, jest serum z niacynamidem The Ordinary.
U nas zapłacisz kartą