Krem do twarzy bez wody - Nowoczesne podejście do pielęgnacji skóry
Duetapowe mycie twarzy – metoda z pogranicza
Oczyszczanie twarzy OCM bywa niestety dość kłopotliwe. Istnieją różne typy olejów, jedno- i wielonienasycone oraz nasycone. Różnią się miedzy sobą budową i w związku z tym są w różny sposób tolerowane przez skórę. Np. tłuszcze nasycone, takie jak olej kokosowy, działają zapychająco na skórę z tendencją do trądziku. Aby skutecznie i bezpiecznie stosować na co dzień OCM, należy orientować się w podziale olejów i właściwościach każdego z nich oraz wiedzieć, które oleje polecane są do danego typu cery.
Czasem nawet dobrze dobrane oleje mogą wywoływać reakcje alergiczne. Kolejnym problemem z OCM jest uczucie tłustości na skórze, które pozostaje po zakończonym oczyszczaniu. Nie każdej z nas będzie ono odpowiadać. Mimo wszystko szkoda rezygnować z tej siły i skuteczności, jaką daje olejowe oczyszczanie twarzy. Czy da się je wykorzystać tak, by ograniczyć wszystkie jego negatywne aspekty?
Tak! Właśnie w tym celu powstały olejki do demakijażu . Są to produkty z tzw. pogranicza, czyli łączące oczyszczanie olejami z oczyszczaniem wykorzystującym wodę. W ofercie NIVEA znajdziesz dwa rodzaje olejków oczyszczających:
Z metody OCM oraz z olejków oczyszczających mogą korzystać posiadaczki każdego typu cery, jednak w szczególny sposób poleca się je posiadaczkom cery suchej i wrażliwej. Powód? Regeneracyjne i zabezpieczające przed czynnikami zewnętrznymi właściwości olejów. Warto, by przetestowały je także panie z cerą tłustą, które dotąd miały tendencję do stosowania silnie wysuszających i ściągających kosmetyków myjących. Przestawienie się na olejki pomoże sprawdzić, czy czasem nadmierne przetłuszczanie nie było reakcją obronną skóry na tego typu agresywne oczyszczanie.
Mycie twarzy wodą – za i przeciw
Woda jest dla człowieka całkowicie naturalna, w końcu stanowi aż 60-70 procent masy jego ciała. To, że jest naturalna, to nawet za mało powiedziane – jest wręcz niezbędna do życia! Bez prawidłowego nawodnienia organizmu nie może być mowy o zdrowiu, dobrym samopoczuciu i młodym wyglądzie skóry. Wodę należy dostarczać zarówno od wewnątrz, jak od zewnątrz, przez skórę. Pokaźna grupa kosmetyków swój skład opiera na wodzie oraz substancjach, które ułatwiają jej wiązanie w skórze. Mycie twarzy wodą wydaje się więc jak najbardziej zwyczajne i naturalne.
Niestety, mycie skóry twarzy wodą nie zawsze jest dla niej korzystne. W ogromnej mierze zależy to od stanu wody, jaka płynie dziś w naszych kranach. Obecnie daleko jej do tej wody, której używali kilkadziesiąt lat temu nasi dziadkowi czy rodzice. Twarda, często chlorowana woda prosto z kranu jest dla skóry drażniąca. Zwłaszcza, jeśli masz cerę wrażliwą, co jest całkiem prawdopodobne. Coraz więcej kobiet cierpi dziś z powodu nadmiernej nadwrażliwości, której podłoże trudno jest jednoznacznie określić. Jedną z przyczyn może być właśnie ciągły kontakt z wodą złej jakości, ale woda może nasilać nadwrażliwość wywoływaną przez inne czynniki. Błędne koło, z którego trudno się wyrwać. Może być tak, że reszta Twojego ciała reaguje na wodę neutralnie, natomiast twarz negatywnie. Nie ma w tym nic dziwnego, skóra twarzy jest bowiem najwrażliwszym obszarem ciała i to właśnie na niej koncentruje się większość objawów nadwrażliwości. Więcej na temat cery wrażliwej i nadwrażliwości nabytej przeczytasz w artykule Skąd się bierze cera wrażliwa?
Mycie twarzy. samą wodą?
Niektóre zwolenniczki naturalnej pielęgnacji idą w swoich działaniach tak daleko, że całkowicie rezygnują z kosmetyków do mycia twarzy na rzecz oczyszczania skóry wyłącznie czystą wodą. Czy takie rozwiązanie jest dla skóry korzystne? Niestety nie! Mycie twarzy samą wodą nie pozwala usunąć ze skóry niemal połowy znajdujących się na niej zanieczyszczeń. Są to sebum, kosmetyki do makijażu o tłuszczowej formule (zwłaszcza wodoodporne) oraz wszelkie zanieczyszczenia rozpuszczalne w tłuszczach. Mycie twarzy tylko wodą jest szczególnie kuszące, gdy danego dnia nie robiłaś makijażu oraz gdy nie masz przetłuszczającej się skóry. Wówczas po całym dniu twarz może nie wydawać się aż tak zanieczyszczona. W rzeczywistości jednak efekty oczyszczania twarzy bez wykorzystania z jakichkolwiek kosmetyków myjących zwykle są dość marne. Największa korzyść to orzeźwienie, jaką daje potraktowanie skóry chłodną wodą i niewiele ponad to.
Co właściwie robi krem na zimę? Jaką funkcję spełnia krem na mróz?
Kremy zimowe mają za zadanie chronić skórę przed niską temperaturą. Nakładają na cerę tłustą, dość ciężką warstwę, pod którą skórze ma być przyjemnie. Biorą na siebie całe zło tego świata i jednocześnie regenerują. Nie nawilżają, a bardziej natłuszczają. Krem na zimę powinno aplikować się na twarz, szyję i skórę uszu (WAŻNE!) przed wyjściem na zewnątrz i… zmyć jak najszybciej po powrocie do domu. Najlepiej, gdybyś zrezygnowała z makijażu, bo na kremach na zimę bez wody ten makijaż trzyma się zdecydowanie mniej spektakularnie.
Generalna zasada dobrego kremu na mróz to: im zimniej na zewnątrz, tym tłustszy krem. Dlatego jeśli będzie nas w końcu czekała ta co roku zapowiadana zima stulecia, sięgnijcie po tłuściochy. I zmywajcie je po powrocie do domu. Bo ochrona przed mrozem jest ważna, ale tłuste kremy wyjątkowo lubią zbierać na siebie zanieczyszczenia. I niemądrym będzie paradowanie z nimi od rana do wieczora.
Oczyszczanie twarzy – metody
Kiedy mowa o oczyszczaniu twarzy, w pierwszej kolejności przychodzi nam do głowy mycie z wykorzystaniem wody. Skoro wodą myjemy całe ciało i włosy, to naturalnym jest także wykorzystywanie jej do oczyszczania twarzy. Oczywiście nie mówimy o myciu samą wodą, ale o myciu kosmetykami wymagającymi jej użycia, np. żele do mycia twarzy , emulsje czy peelingi.
Obecnie jednak nie brakuje także kosmetyków do oczyszczania twarzy bez użycia wody. To przede wszystkim płyny micelarne , mleczka do demakijażu czy toniki. Używa się ich za pośrednictwem płatków kosmetycznych. Mają za zadanie usunąć zarówno makijaż, jak i zanieczyszczenia i nadmiar sebum ze skóry. Po ich zastosowaniu skóra jest gotowa na nałożenie adekwatnych do pory dnia kremów do twarzy.
Własnoręcznie ukręcony krem na zimę – prosty przepis
Podstawę kremu, na której można zakończyć, będą stanowiły dwa składniki:
- 30 ml masła shea – około 2 łyżki stołowe
- 10 ml olej konopny (cery mieszane) lub inca inchi (cery wrażliwe) – około 2 łyżeczki, te małe, do herbaty
- 10 ml oleju ze słodkich migdałów – również 2 łyżeczki
Podaję Wam proporcje na mniej więcej 50 ml produktu i raczej nie sugeruję robić jednorazowo więcej dla jednej osoby.
Masło shea rozpuszczamy w kąpieli wodnej, czyli zanurzamy masło w opakowaniu w misce z gorącą wodą. Masło nie musi kompletnie się roztopić (to by potrwało kilka godzin…), wystarczy, aby było po prostu nieco przyjemniejsze w obróbce. Do przestudzonego masła shea dodajemy oleje i delikatnie mieszamy do połączenia się składników. Fajnie kremik miesza się w moździerzu.
Mazidło przelewamy do szklanego pojemnika ze szczelnym zamknięciem (polecam wyparzyć opakowanie przed nałożeniem do niego kremu!) i odstawiamy do lodówki. Krem nakładamy szpatułką i zawsze po użyciu chowamy do lodówki.
U nas zapłacisz kartą