Krem do twarzy bez wody - Nowoczesne podejście do pielęgnacji skóry
Najlepsze kremy na mrozy i niepogodę. Przepis na domowy krem na zimę
Ach ten grudzień! Zakupowe szaleństwo i wisząca w powietrzu zima… Razem z wciąganiem na siebie kolejnych warstw cieplutkich ubrań, powinnyśmy zadbać także nieco inaczej o cerę. Jakie ma potrzeby zimą? Czy istnieje idealny krem na mrozy i zimę? Co powinien w sobie mieć, aby dobre chronić twarz?
Ręka do góry, komu rodzice i dziadkowie smarowali za malucha buźkę przed wyjściem „na sanki” kremem Nivea lub Bambino? I chociaż te kremy nie są idealnym wyborem na zimę (naprawdę średnie składy, nie kupujecie ich, podam Wam dzisiaj lepsze produkty), to jednak w podstawówce niespecjalnie pamiętam suchy nos, popękane płatki uszu czy spierzchnięte usta. Czy faktycznie takie tłuściochy są konieczne zimą? Właściwie po co i w jaki sposób je stosować? Mam nadzieję, że w dzisiejszym wpisie uda mi się odpowiedzieć na wszystkie wątpliwości dotyczące kremów na mróz i zimę. Zaczniemy od samego początku, czyli:
Mycie twarzy bez wody – czy to możliwe i u kogo się sprawdzi?
Trudno wyobrazić sobie dzień bez zużycia ani kropli wody – potrzebujemy jej do picia, przygotowania jedzenia, sprzątania czy mycia skóry. Jak się jednak okazuje, do tego ostatniego celu wcale nie jest niezbędna… Oczyszczanie twarzy bez wody to jeden z trendów, o którym ostatnio jest całkiem głośno. Opinie na temat tej pielęgnacyjnej praktyki pozostają podzielone.
Pielęgnacja „dry cleansing”, która cieszy się największą popularnością zwłaszcza na TikToku, to sposób na mycie skóry bez użycia wody. Polega na zaaplikowaniu na suchą twarz żelu, pianki lub mleczka, a następnie wytarcie produktu suchym lub delikatnie zwilżonym ręcznikiem czy wacikiem.
Makijaż lub zanieczyszczenia takie jak pot, kurz czy nadmiar sebum można również zmyć za pomocą wody micelarnej. Micele to kuliste struktury, które składają się z dwóch części – hydrofilowej i hydrofobowej. Hydrofilowość, najprościej rzecz ujmując, jest skłonnością cząstek do łączenia się z wodą. Hydrofobowość to natomiast zdolność cząsteczek do odpychania od siebie cząsteczek wody i przyciągania tłuszczów oraz zabrudzeń. Płyny z micelami wykazują więc dwufazowe działanie – najpierw przyciągają zanieczyszczenia, a następnie je rozpuszczają.
Oczyszczanie twarzy bez wody nie jest metodą, która sprawdzi się u każdego. Zdecydowanie lepszą opcją jest tradycyjne, dwufazowe mycie. Kto jednak może polubić się z tą, dość niekonwencjonalną, praktyką?
Oczyszczanie bez wody to dobra alternatywa dla posiadaczy suchej i wrażliwej cery. Twarda woda, która płynie w większości kranów w naszym kraju, może bowiem dodatkowo przesuszać i podrażniać naskórek. Termin „twarda woda” odnosi się do wody, która zawiera rozpuszczone, naturalne minerały o stężeniu większym niż 60 miligramów na litr płynu.
Serum z niacynamidem, które jest kołem ratunkowym na niedoskonałości cery. „Nic tak nie zmieniło mojej skóry”
Najlepsze serum z niacynamidem? Internautki i internauci wymieniają w tym gronie serum The Ordinary, więc nie moglibyśmy go nie sprawdzić.
W tym artykule:
The Ordinary to kanadyjska marka kosmetyczna, która zdobyła serca tysięcy użytkowniczek i użytkowników na świecie. Jej filozofia opiera się na minimalizmie, prostych składach i transparentności składników aktywnych. Jej główną misją jest stworzenie skutecznej pielęgnacji, odpowiadającej na indywidualne potrzeby skóry w przystępnych cenach i dostępnej dla każdego. Jednym z największych bestsellerów marki, który wyróżniają miłośnicy kosmetyków, jest serum z niacynamidem The Ordinary.
Własnoręcznie ukręcony krem na zimę – prosty przepis
Podstawę kremu, na której można zakończyć, będą stanowiły dwa składniki:
- 30 ml masła shea – około 2 łyżki stołowe
- 10 ml olej konopny (cery mieszane) lub inca inchi (cery wrażliwe) – około 2 łyżeczki, te małe, do herbaty
- 10 ml oleju ze słodkich migdałów – również 2 łyżeczki
Podaję Wam proporcje na mniej więcej 50 ml produktu i raczej nie sugeruję robić jednorazowo więcej dla jednej osoby.
Masło shea rozpuszczamy w kąpieli wodnej, czyli zanurzamy masło w opakowaniu w misce z gorącą wodą. Masło nie musi kompletnie się roztopić (to by potrwało kilka godzin…), wystarczy, aby było po prostu nieco przyjemniejsze w obróbce. Do przestudzonego masła shea dodajemy oleje i delikatnie mieszamy do połączenia się składników. Fajnie kremik miesza się w moździerzu.
Mazidło przelewamy do szklanego pojemnika ze szczelnym zamknięciem (polecam wyparzyć opakowanie przed nałożeniem do niego kremu!) i odstawiamy do lodówki. Krem nakładamy szpatułką i zawsze po użyciu chowamy do lodówki.
U nas zapłacisz kartą