Opinie na temat mikrodermabrazji Mary Kay
Podsumowanie
Mikrodermabrazja w domu? czemu nie! pielęgnacja skóry wchodzi na nowy poziom! do dyspozycji mamy przecież kosmetyki do tego przeznaczone oraz urządzenia, dzięki którym usuwanie martwego naskórka odbędzie się na jeszcze głębszych warstwach naszej skóry, co zaowocuje jeszcze lepszymi efektami.
Domowa mikrodermabrazja to szansa na zaoszczędzenie dość dużej kwoty pieniędzy, bo zabiegi w profesjonalnych salonach kosmetycznych jak pisałam, są dość drogie.
Zakładając miesięczną sesję i powiedzmy 4 zabiegi mikrodermabrazji, to wydatek minimum 500-600 zł (chodzi tylko o twarz), a za tę kwotę jesteś w stanie kupić urządzenie do domowej mikrodermabrazji z nieco wyższej półki (najtańsze wersje zaczynają się już od 200 zł).
Posiadanie swojego własnego sprzętu do mikrodermabrazji jest więc bardziej opłacalnym rozwiązaniem, bo już po miesięcznej sesji zwrócą Ci się koszty jego zakupu, a należy jeszcze wspomnieć, że sprzęt przecież posłuży Ci kilka lat, kalkulacja jest więc prosta.
Jeśli zamierzasz poddawać swoją skórę systematycznemu złuszczaniu martwego naskórka, by utrzymać jej zdrowy i promienny wygląd, to zakup tego gadżetu będzie z perspektywy czasu bardzo opłacalnym posunięciem.
Przy wyborze danego modelu zwróciłabym uwagę na ilość końcówek oraz zakres regulowania mocy ssącej, który pozwoli Ci idealnie dostosować potencjał urządzenia do typu i grubości Twojej skóry.
Cudowny Zestaw Time Wise i Płyn Nawilżająco-Odświeżający Mary Kay oraz moja opinia o nich
Co jest w tych kosmetykach? Możecie o to zapytać, ale ja niestety teraz nie mogę stwierdzić, bo pudełek już nie mam, a składu nie da się znaleźć w oczywisty sposób w internecie. To w zasadzie powszechna praktyka wśród takich marek, dla mnie frustrująca. Od razu nasuwa mi się pytanie, czy mają coś do ukrycia.
Co do składów jestem pewna jednego - emulsja myjąca ma na drugim lub trzecim miejscu betainę kokamidopropylową, co czyni ją dość mocnym myjadłem - prawie na poziomie zwykłego żelu do twarzy. Krem na noc ma wysoko silikon, który niestety mi nie służy, a wszystkie sera nakładane pod niego są jakby neutralizowane przez to i dosłownie znikają. Brak nawilżenia!
Krem na dzień (stosowałam ten bez filtra, a teraz mam też ten z filtrem, bo przez pomyłkę dostałam ten pierwszy, a później wymieniłam) i on nie był taki zły. W samym wrażeniu "dotykowym" oba dość dobrze się rozprowadzały. Makijaż też raczej OK się na nich trzymał, ale nie maluję się zbyt często, ani nie mam problemów z utrzymywaniem na co dzień. Tak jak wiecie, na kremie do twarzy.
Krem z filtrem zostawia biały nalot (z filtra, to dość normalne) na dość długo, ale oprócz tego nie różni się wiele od zwykłego filtra. Niestety ani w kontekście nawilżania, ani świecenia. Przed urlopem kupiłam 50-tkę z SunOzon (polecam naprawdę) i 50 ml kosztowało mnie o wieeeele mniej niż 48g Mary Kay. Nie sądzę, że kosztował 4 czy 5 zł, jak to pokazują teraz na stronie, ale nawet gdyby kosztował 15, to mogłabym kupić 9 za jeden z MK. A ochrona o wiele wyższa.
Nawilżanie skóry twarzy kosmetykami Mary Kay?
Jeśli macie cerę suchą, wrażliwą, naczynkową lub z trądzikiem różowatym - to z grubsza moja charakterystyka - to z Mary Kay Time Wise się nie polubicie. Ani skład, ani działanie (w przeciwieństwie do ceny) nie powalają. W odbudowie płaszcza hydrolipidowego nie pomogą, co najwyżej złuszczą.
Największy problem w makijażu twarzy był na czole, gdzie Sylwia - moja kosmetolog wspominana we wpisach wyżej, zawsze chwali najbardziej stan mojej skóry właśnie w tym rejonie. Jest tam trochę grubsza, nie taka czerwona i cienka. Pani makijażystka zaś podkreślała, że jest sucha i niezłuszczona, a przyszłam do niej 3 dni po kwasie w salonie. Zaczęła od nakłonienia mnie do peelingu i zrugała za to, że nie maluję się na co dzień. Ogólnie nie mogłyśmy się dogadać na pierwszym próbnym - ale chyba opiszę Wam to osobno.
Z makijażu wyszłam zapłakana i z torbą kosmetyków za gruby hajs. Używałam ich w domu i do czasu makijażu głównego cel został osiągnięty - 22 lutego podkład wyglądał lepiej - choć zastosowałyśmy bardziej nawilżającą mieszankę podkładów z odrobiną tego trwałego. Pod podkładem była zaś mocno nawilżająca baza i krem z parafiną.
U nas zapłacisz kartą