Mustela krem do twarzy na zimę - Tajemnica Promiennej Skóry w Chłodne Dni
Jakie składniki powinien zawierać krem na zimę?
Krem na zimę powinien mieć w składzie olejki naturalne albo masło shea lub masło kakaowe. Te składniki natłuszczają cerę i chronią ją przed wiatrem oraz mrozem.
Witaminy A i E odżywiają i regenerują wysuszoną skórę twarzy, witamina C wzmacnia osłabione naczynia krwionośne, a pantenol i alantoina koją podrażnienia cery wywołane przez wiatr i mróz.
Filtr przeciwsłoneczny ochroni skórę przed ostrym słońcem. Oleje arganowy i migdałowy natłuszczają i chronią cerę.
Krem na zimę jest kosmetykiem bogatym we wszelkie składniki, znacznie bogatszym niż kremy na wiosnę czy lato. Skóra dobrze pielęgnowana w zimie zachowa urodę wiosną i latem.
Czy potrzebujesz „specjalnego” kremu na zimę?
Tak, ale musisz ten krem wybrać świadomie, aby odpowiedzieć na potrzeby cery i pomóc jej w trudnych warunkach. Nie jest prawdą, że możesz stosować ten sam krem przez cały rok. To tak, jakbyś cały rok chciała chodzić w tych samych ubraniach. Krem, balsam do ciała, właściwie cała pielęgnacją, jaką się paćkamy, musi być dostosowana nie tylko do potrzeb skóry, ale także do panujących warunków atmosferycznych. Stosowanie lekkiego, „letniego” kremu skończy się wysuszeniem cery, nieestetycznymi skórkami, których nie ukryjesz pod najdroższym i najlepszym podkładem. A w skrajnych przypadkach zwyczajnie powstaną bolesne rany, które mróz będzie z każdym dniem pogłębiać.
Tak, kremy oznaczane przez producentów jako te na mrozy, zimę i tak dalej, bardzo często kompletnie się do tego nie nadają. Jestem wyznawczynią dość radykalnej teorii, która mówi, że kremy na zimę nie powinny zawierać w swoim składzie wody. I wcale nie chodzi tu o mit, że woda w kosmetykach zimowych powoduje „zamarzanie skóry”. Woda wyparowuje z produktu w ciągu kilkudziesięciu sekund… Jeśli nie zamierzasz upaćkać się kremem i puścić się w ciągu 10 minut na mróz – nic złego się nie stanie. No, chyba że masz cerę dość wrażliwą na niską temperaturą lub zwyczajnie suchą. Wtedy kremy na bazie wody zimą mogą powodować nieprzyjemne uczucie ściągnięcia skóry.
Dlaczego więc uważam, że jak już kupować krem na zimę to bez wody w składzie? Bo inaczej jest to strata pieniędzy. Nie potrzebujesz kremu na dzień i kremu na mróz, jeśli jeden i drugi ma w sobie wodę. To, czego potrzebujesz, to ochrona płaszcza hydrolipidowego, ogromnej dawki regeneracji i stworzenia niewidzialnej bariery, która ochroni cerę przed mrozem. Jeśli jednak chcesz kupić „krem na zimę”, ale boisz się „ciężkich bezwodnych kremów”, zaopatrz się w produkt, który zastąpi ci „całoroczny krem na dzień” i będzie zawierał mnóstwo substancji odżywczych, regenerujących. Jakich? O tym przeczytasz w dalszej części wpisu.
Pielęgnacja cery zimą
Zimowe miesiące nie są łatwe dla skóry. Mróz i wiatr, zmniejszona wilgotność powietrza oraz ogrzewane pomieszczenia wpływają niekorzystnie na jej kondycję. Szczególnie u osób z wrażliwą, naczyniową cerą możemy zauważyć zaburzenia gospodarki wodno – lipidowej. Skóra staje się sucha, a po wejściu do ciepłego pomieszczenia pojawia się na niej rumień. Dodatkowo cera jest narażona na podrażnienia, często towarzyszy temu uczucie ściągnięcia i pieczenia. Aby temu zapobiec należy sięgnąć po odpowiednie kosmetyki ochronne. Ważne jest także, aby podczas zimowej pielęgnacji nie zapominać o ochronie przed słońcem.
Idealny krem na zimę:
- Chroni skórę przed utratą wody.
- Zabezpiecza przed negatywnym działaniem czynników zewnętrznych.
- Zawiera ochronę przeciwsłoneczną.
RADA EKSPERTA
Choć zimą dni są szare i szybko robi się ciemno, promieniowanie słoneczne dociera do nas przez cały rok i nie można zapominać o ochronie przeciwsłonecznej. W codziennej pielęgnacji najlepiej zastosować kremy z SPF minimum 30, ale jeśli wybieramy się na narty konieczny będzie faktor 50. Promieniowanie słoneczne odbite od śniegu, powoduje, że do skóry dociera jeszcze większa dawka niż zazwyczaj
- wyjaśnia kosmetolog, Martyna Radziejewska.
Sztyft ochronny z cold cream to hit na suche poliki i usta z oceną 5/5. Daje 'baby skin' przy trzaskającym mrozie
Sztyft ochronny z cold cream to produkt bez wody, który dobrze radzi sobie podczas mrozów i będzie idealny np. na narty. Wizażanki stosują go punktowo, na twarz, do ust i u dzieci. Niejedna pisze o nim, "żałuję, że poznałam go tak późno". Kosztuje ok. 20-35 zł i wystarczy na cały sezon.
Sztyft ochronny z cold cream jest na tyle bezpieczny dla skóry, że można używać do już od narodzin. Ma dobry i bogaty skład, który poprawia kondycję skóry i dba, żeby nie pojawiły się na niej podrażnienia. Twarz nie czerwieni się i nie szczypie nadmiernie, a wiatr nie przesusza. Jest w aptekach i wybranych drogeriach, jak np. Super-Pharm.
Dobre i sprawdzone kremy na zimę (bez wody w składzie)
No dobra, pora na konkrety, czyli moje ulubione zimowe perełki. Bogate w składniki odżywcze i jednocześnie bezpieczne dla portfela. Absolutnym ulubieńcem jest krem ochronny z olejem konopnym i masłem shea od IOSSI (ok. 48 zł / 60 ml). Bazę stanowi masło shea, a zaraz za nim paradują olej z pestek winogron i konopny. Do tego są jeszcze między innymi olejek lawendowy, masło kakaowe i olej jojoba. Mimo tak intensywnego składu wcale nie jest jakoś wybitnie tłusto i przyznam, że nakładałam na niego lekki makijaż.
Zaraz za IOSSI plasuje się Mazidło do cery tłustej i trądzikowej Polny Warkocz (ok. 25 zł / 50 ml). Skład jest krótki i składa się na niego baza z masła shea, olej konopny, olejek z owoców drzewa bergamotkowego i witamina E. To lżejsza kompozycja od poprzednika i zdecydowanie polecam każdej posiadaczce cery mieszanej i tłustej. Masło do ciała i twarzy „Ukojenie” od Miodowej Mydlarni to kolejny przyjemny w użyciu tłuścioch. Sprawdza się dokładnie tak, jak obiecuje producent: i do twarzy i jako masło do ciała. Kosztuje niewiele, bo około 36 zł za 135 ml. W środku znajdziecie masło shea, olej kokosowy, macerat kwiatów rumianku w oleju z pestek winogron, oliwę z oliwek, wosk pszczeli, olej z awokado, tapiokę i witaminę E.
U nas zapłacisz kartą