Opinie na temat kremu pod oczy Ole Henriksen
2/ Krem pod oczy Banana Bright
Żółciutki jak bananowe skórki, z niemal niewodocznymi drobinkami miki i bardzo, bardzo delikatnym zapachem (nie podrażnia oczu, duży plus!). Nawilża naprawdę dobrze, daje efekt natychmiastowego lekkiego rozjaśnienia i rozświetlenia okolicy pod oczami. Bardzo dobrze nosi się pod makijażem. Krem Banana Bright to bardzo dobra propozycja dla tych z Was, które oczekują od kremu przede wszystkim nawilżenia i rozświetlenia. Czyli znów – raczej dla pokolenia 20 i 30-latek bez większych problemów z cerą (bo jeśli liczycie na działanie witaminy C w składzie ostrzegam – znów jest jej niewiele).
Bardzo lubiłam używać go na dzień i myślę, że jest to kosmetyk, do którego wrócę.
Recenzje 1
- Od najwyższej oceny
- Od najniższej oceny
- Sortowanie domyślne
- Od najstarszych
Dodanych produktów: 8
Napisanych recenzji: 334
5 / 5 HIT!
25 listopada 2022, o 11:15
Używa produktu od: miesiąc
Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania
Kupiony w: Inna drogeria
Kupiłam z polecenia pani ekspedientki w Sephora! Nie żałuję ! Mam w końcu dobry zamiennik dla Bobbi Brown extra eye repair cream!
Produkt zakupiłam za radą pani ekspedientki w dorgerii stacjonarnej Sephora. Powiedziałam wprost - "szukam czegoś dla mojej cienkiej skóry pod oczami, coś co ją wygładzi, poprawi jej kondycję, spłyci drobne zmarszczki ,ale przede wszystkim zniweluje opuchliznę i obrzęki pod oczami i chociaż troszkę zminimalizuje cienie pod oczami. Dodam ,,że od lat korzystam z Bobbi Brown ". Pani od razu przedstawiła mi tę propozycję oraz krem również z linii Sephora . Wybrałam Olehenriksen- był akurat na dobrej promocji.
○ Składniki aktywne ○
1- Bakuchiol: pochodzi z ajurwedyjskich babchi, naturalnej alternatywy dla retinolu, który pomaga ujednolicić cerę i wygładzić teksturę skóry oraz działa na drobne linie i zmarszczki.
2 - Komórki macierzyste orchidei zmniejszają widoczność drobnych linii i zmarszczek oraz poprawiają jędrność skóry.
3 - Białko sojowe i ryżowe pomaga zmniejszyć obrzęki i cienie pod oczami.
4 - Peptydy poprawiające wygląd skóry i ją ujędrniające.
5 - Wyciągi z drzewa sandałowego, korzenia lukrecji i rumianku działają uspokajająco i zmiękczająco na skórę.
☆ Działanie ,aplikacja i konsystencja ☆
Może zacznę od aplikacji - kosmetyk aplikuję na uprzednio oczyszczoną okolicę pod oczami. Wmasowuje go kolistymi ruchami ,następnie delikatnie wklepuję opuszkami palców. Muszę przyznać, że zapach tego kremu jest obłędny! Pięknie pachnie, tak słodko! Barwa kremo-żelu jest różowo-niebieska( fioletowa?) .
Bałam się bardzo zmiany kremu stricte do okolicy pod oczami ,bo każdy inny do tej pory nie spełnił moich oczekiwań-albo był za ciężko, albo wysuszał moją cienką skórę pod oczami, albo szczypał i piekł . Jedynie Bobbi Brown extra eye repair cream nie robił mi żadnej krzywdy i robił to co ma robić. A tutaj takie miłe zaskoczenie !
Konsystencja-jest lekka , żelowo-kremowa . W żaden sposób nie obciąża cienkiej skóry pod oczami. W ekspresowym tempie się również wchłania! Odkąd zaczęłam GP stosować to drobne zmarszczki w okolicy oczu faktycznie się wygładziły ! Korektor mniej się w nich zbiera , dzięki czemu cały makijaż oczu wygląda o niebo lepiej! Skóra w obszarze oczu jest zdecydowanie gładsza, nawilżona, napięta I ujędrniona. Wszelkie obrzęki I cienie zminimalizowane o jakieś 90%. Skóra pod oczami w dotyku przyjemnie gładka i mięciutka!
Polecam z czystym sumieniem! :)
Ole Henriksen w Polsce! Co musisz wiedzieć, zanim kupisz te kosmetyki?
Absolutny pielęgnacyjny hit z USA wreszcie do kupienia w Polsce! Kosmetyki Ole Henriksen są uwielbiane za Atlantykiem, niektóre (np. serum z witaminą C, maseczka z kwasami, czy krem bananowy) mają wręcz status produktów kultowych. Ten ostatni jest zresztą w Top10 bestsellerów amerykańskiej Sephory w momencie, gdy piszę ten post. Cieszę się, że można je już kupić w Polsce (oficjalnie i bez przepłacania – na sephora.pl ). Jednak jest kilka rzeczy, które o Ole musisz wiedzieć, zanim ruszysz na zakupy.
Table of Contents
W tym wpisie podpowiem, na co zwrócić uwagę przed zakupem, komu Ole może się nie sprawdzić i które produkty są najbardziej warte Waszych pieniędzy.
Kim jest Ole Henriksen
Pochodzi z Danii, ale od lat mieszka w USA i to właśnie tam rozwijał własną markę kosmetyczną. Jego zainteresowanie pielęgnacją trwa już ponad 40 lat! Pierwsze centrum urody Ole Henriksen otworzył jeszcze w Danii, w 1975 roku. Na początku sam tworzył receptury kosmetyków naturalnych (podobno we własnej kuchni). Zainteresowanie formułami kosmetyków kontynuował w Londynie, gdzie studiował chemię kosmetyczną. Po przeprowadzce do USA otworzył SPA w Los Angeles. A od 1984 roku własną markę kosmetyczną. To znaczy, że kosmetyki z logo OleHenriksen mają już ponad 30 lat!
Podobno zdecydował się założyć markę kosmetyków do domowej pielęgnacji na prośbę klientów, którzy chcieli odtworzyć w domach przyjemność rytuałów beauty, znanych ze SPA Henriksena. Jednocześnie Duńczyk podkreśla, jak ważne jest dla niego połączenie w recepturach produktów składników naturalnych z osiągnięciami nauki.
Kosmetyki Ole Henriksen – największe hity
Produkty Ole Henriksen do tanich nie należą, dlatego decydując się na zakup jednego z nich warto kierować się rekomendacją zadowolonych klientów. My postanowiliśmy sprawdzić, które kosmetyki Ole Henriksen najczęściej są pokazywane i zachwalane na Instagramie. I okazało się, że internauci kochają przede wszystkim dwie linie produktów Ole Henriksen – zieloną (Pore-Blance) i pomarańczową (Truth).
Spośród produktów regulujących wydzielanie łoju i zmniejszających widoczność porów Pore-Balance (linia zielona) zdecydowanie największą popularnością cieszy się Cold Plunge Pore Mask – chłodząca maseczka glinkowa w kolorze niebieskim. Ten kosmetyk, między innymi dzięki zawartości białej glinki, kwasu salicylowego i kwasu mlekowego złuszcza skórę i na osiem godzin zdecydowanie zmniejsza jej przetłuszczanie się.
Zobacz także
3/ Krem-żel do twarzy C-Rush
Konsystencja tego kremu-żelu jest fantastyczna, a jego używanie do prawdziwa przyjemność. Jednak mocno przeszkadzał mi bardzo intensywny, cytrusowy zapach (tak mocny, że czasem aż łzawiły od niego oczy). C-Rush Brightening Gel-Creme zawiera witaminę C (tym razem jej nowoczesną wersję 3-O-Ethyl Ascorbic Acid), natomiast – po raz kolejny – nie wiemy ile.
Jeśli jesteście zdziwione, czemu z takim uporem dopominam się o zawartość procentową i rodzaj witaminy C w składzie – po prostu po zużyciu całej serii Truth nie widziałam efektu rozjaśnienia, rozświetlenia i zniwelowania przebarwień. Czyli tego efektu, z którego witamina C słynie. Miałam bardzo dobrze nawilżoną skórę i było mi bardzo przyjemnie używać kosmetyków OleHenriksen, natomiast liczyłam na więcej. Fejm tej marki chyba wywindował moje oczekiwania zbyt wysoko.
A może warto kupić coś innego?
No właśnie – fakt, że seria z witaminą C nie była dla mnie hitem sprawił, że zaczęłam poszukiwać innych propozycji. I analizować składy pozostałych linii. Nie mogę oczywiście napisać Wam recenzji kosmetyków, których jeszcze nie używałam, ale podpowiem, co ma ciekawe składy.
- Maseczka PHAT Glow Facial – wygląda na to, że w tej recepturze połączono składniki aż 3 różnych formuł: maski glinkowej (oczyszczającej), peelingu kwasowego oraz maski nawilżającej (z glukonolaktonem, kwasem hialuronowym, gliceryną i olejkiem z chia). Maska ma aż 4,4 gwiazdki na 5 możliwych (z tysiąca recenzji na stronie Sephory w USA) i wygląda na naprawdę innowacyjny produkt.
- Banana Bright Vitamin C Serum – nowe, lepsze serum Truth! Zamiast słabszej pochodnej witaminy C w postaci SAP, mamy tu nowoczesny 3-O-Ascorbic Acid i to już na drugim miejscu w składzie! Do tego rozświetlające pigmenty, znane z kremu pod oczy z tej serii oraz dużo składników nawilżających.
U nas zapłacisz kartą