Odkryj Sekrety Azjatyckiego Kremu BB Skin79

A BB krémek - mit tartalmaznak?

Ez a fajta kozmetikai termék kezdetben azért vált olyan népszerűvé, mert számos olyan bőrápolási terméket tartalmazott, melyeket arra fejlesztettek ki, hogy eltüntesse a komoly bőrhibákat. Habár márkánként eltérnek az egyes formák és a designok és némely összetevők is, mégis az összes BB krém tartalmazza a következőket:

- olyan anyagokat, melyek tökéletesen lefedik, alapozzák az arcot, eltüntetve a különböző bőrhibákat.

- olyan anyagokat, melyek korrektorként működnek, így segítenek eltüntetni a sötétebb foltokat és a szem alatti karikákat.

- olyan anyagokat, melyek fényvédő faktorral rendelkeznek, így kis mértékben megvédenek az UV sugarak káros hatásaitól is.

- hidratáló összetevőket, melyek felfrissítik és üdévé varázsoljk az arcbőrt.

Gąbka i gąbka oraz dwie porcje podkładu

Tutaj wszystko jest podwójne. Jakby nie patrzeć - gąbęczką naciskamy gąbeczkę, mamy też dodatkową gąbeczkę, gdy ta pierwsza się zużyje a i z samego produktu radość podwójna, bo w zestawie znajdziemy dodatkowe 14 g, tym razem umieszczone w tubce, ale gotowe, by wcisnąć do naszego sponge'a. Tym samym jest to opłacalny wybór, bo należy zaznaczyć, że przy jednym makijażu produktu zużywamy naprawdę niewiele. Swoją wersję Cushion używam już długo, a wciąż nie uzupełniałam ilości kremu.

. chociaż trochę wymagająca dbałości. Bo co by nie mówić, pomysł z używaniem gąbeczek, to nie taka nowość, ale przytulaniem gąbki o gąbkę to już coś innego. Jednakże problem jest jeden - zarazki. A te lubią się pojawiać na narzędziach naszej pracy. Dlatego tak samo jak myjemy pędzle, tak i jedną z gąbeczek do aplikacji musimy od czasu do czasu doprowadzić do porządku. Myje się ją całkiem przyjemnie, ale odrobinkę gorzej na nią patrzeć, bo materiał z którego jest wykonana jak już raz pozna się bliżej z kremem BB, to koloru nie odda. Za Chiny. Mamy więc łaciatą gąbeczkę, trochę niechlują, chociaż właściwie czystą. Bolączka perfekcjonistów. i tych, co za późno zdecydują się na zdjęcia.

⛛ Fakty są jednak takie, że to innowacja warta skosztowania. Może to ja mam jakiegoś kosmetycznego świtr, ale lubię i nigdy nie zawaham się spróbować czegoś nowego. A ten krem BB czekał właśnie w kolejce. Jestem w stanie zrozumieć, że nie każdemu przypadnie do gustu, ale jeżeli ktoś pokochał już BiBiki, to bez dwóch zdań i tę wersję winien poznać.

Jest więc ekstrawaganckie opakowanie, podwójna porcja kremu, dodatkowa gąbeczka i naturalne wykończenie. Wszystko perfekcyjnie wpisuje się w koreański makijaż, prawda? Gdybym miała wybierać między formułą standardowych BiBików od Skin79 (między innymi Gold czy Orange), chyba jednak im przydzieliłabym zaszczytne, pierwsze miejsce, ale Cushion także pozostaje na podium. Na pewno wygrywa w kwestii użytkowania, bo bezpretensjonalnie możemy wrzucić go torebki i wyjąc z niej w każdej chwili.

Lekkość, czuję lekkość

Lekkość w nakładaniu, lekkość rozprowadzania, lekkość formuły i lekkość krycia. Wszystko krąży wokół jednego. Oczywiście, że możemy napaćkać produkty na twarzy więcej niż to przyzwoite, ale po co. To nie jest kosmetyk, który ma nam zagwarantować full cover i mat do końca dnia. Moje buźka przy Cushionie jest rozświetlona, wpisuje się idealnie w koreański ideał. Krycie, chociaż lekkie do średniego, wymaga jednak w pewnych sytuacjach użycia korektora. W tym przypadku sięgam już po płynny Catice Camouflage i to tyle. Na koniec puder bambusowy i efekt na piątkę. Trzeba jednak mieć na uwadze, że w czasie dnia skóra zacznie się błyszczeć. Ja lubię ten efekt i tylko niekiedy sięgam po bibułki matujące - używam ich głównie w okolicy nosa i czoła. Na policzkach nie stosuję zbyt często rozświetlacza, właśnie dlatego, że wolę ten delikatny błysk azjatyckich BB.

Nails tale

Przygodę z kremami BB rozpoczęłam w 2011 r (to już 5 lat kto by pomyślał jak ten czas szybko leci). Pamiętam jak dociekałam co to właściwie jest krem BB, na początku myślałam, że to nazwa przypisana jedynie do Skin79 dopiero później odkryłam, że jest to rodzaj kosmetyku :)

Dziś chciałam Was zaprosić na posta podsumowującego kremy BB, które przez ten czas przewinęły się przez moje ręce.

Rozpoczęłam swoją przygodę z firmą Skin79 więc zaczniemy od kremów tej marki:

Vital Orange: ma żółty przyjemny kolor, mocne krycie i matowe wykończenie. Więcej pisałam o nim TUTAJ.

Snail: ma różowy kolor, nawilża i ma wykończenie typu dewy. po więcej szczegółów odsyłam do swojego ślimakowego posta TUTAJ oraz do posta w całości poświęconego temu kremowi TUTAJ.

Gold: jest mniej szary niż jego różowy odpowiednik, ma ładne krycie i jest bardziej odżywczy niż wersja Pink. Pokazywałam go w zbiorczym poście TUTAJ.

Dla cery wrażliwej i nadwrażliwej polecamy łagodzący płyn micelarny NIVEA MicellAIR Skin Breathe z olejkiem z pestek winogron i pantenolem, który skutecznie usunie krem BB, a także zanieczyszczenia i sebum, jednocześnie kojąc skórę.

Czytaj dalej...

Zawarta w kremie kofeina pobudza przepływ limfy, dzięki czemu obrzęki wokół oczu znikają, kwas hialuronowy nawilża skórę, a cząsteczki odbijające światło sprawiają, że twarz nabiera naturalnego blasku.

Czytaj dalej...

Te BB kremy nie podkreślą niedoskonałości, wręcz przeciwnie skóra wygląda natychmiast lepiej, jest nawilżona, gładsza, promienna i jędrniejsza bez efektu nadmiernego makijażu, bez postarzającego siadania na skórze, w zmarszczkach, ciężkości.

Czytaj dalej...

Te BB kremy nie podkreślą niedoskonałości, wręcz przeciwnie skóra wygląda natychmiast lepiej, jest nawilżona, gładsza, promienna i jędrniejsza bez efektu nadmiernego makijażu, bez postarzającego siadania na skórze, w zmarszczkach, ciężkości.

Czytaj dalej...