Dlaczego niektórzy mężczyźni nie mają włosów na nogach?
Etapy męskiego łysienia
Tabela ze skalą Norwood-Hamiltona (NW) - pisuje fazy łysienia androgenowego u mężczyzn.
- Początkowo tworzą się zakola (zatoki), czyli niewielkie ubytki owłosienia w przednich częściach głowy.
- Z czasem pierwotna linia włosów przerzedza się i ulega podwyższeniu – tworzy się „wysokie czoło” – tradycyjna oznaka męskiego łysienia.
- Jeśli proces nadmiernego wypadania nie zostanie zatrzymany, a włosy są odpowiednio wrażliwe na DHT (dihydrotestosteron), stopniowo przerzedzają się one na środkowej części głowy i koronie.
- W zaawansowanych stadiach łysienia miniaturyzacja obejmuje włosy na prawie całej głowie.
- Ostatnie stadium to już całkowita łysina. Najdłużej trzymają się zwykle włosy na potylicy i skroniach (różnią się genetycznie od tych w zakolach i na czubku). Te, które pozostają na głowie, są odporne na DHT.
Preparaty na łysienie
Leczenie łysienia powinno odbywać się pod kontrolą dermatologa. Stosowane są środki zawierające amineksil i minoksidil (np. Loxon, Regaine, Piloxidil, Decros), które wpływają na porost włosów dzięki zwiększonemu ukrwieniu skóry głowy. Wydłuża się faza wzrostu i spoczynku włosa, a skraca faza wypadania. Najlepsze efekty są widoczne u osób przed 40. rokiem życia, u których łysiejące miejsca nie przekroczyły średnicy 10 cm. Pierwsze rezultaty odrastania włosów są zauważalne po 2–4 miesiącach regularnego stosowania (2 razy dziennie), a najlepsze efekty po około roku.
Najskuteczniejszym środkiem hamującym wypadanie włosów i pobudzającym ich odrost jest finasteryd, związek blokujący przemianę testosteronu w DHT, bezpośredniego sprawcę łysienia. Aż u 90 proc. mężczyzn poddanych leczeniu następuje powstrzymanie procesu łysienia, a około 60 proc. może liczyć na odrost włosów. Kuracja wymaga cierpliwości i nie jest tania (kosztuje kilkaset złotych miesięcznie). Pierwsze efekty w postaci zahamowania wypadania włosów można zaobserwować po 3–5 miesiącach. Najbardziej radykalną metodą leczenia są jednak przeszczepy.
Owłosienie u mężczyzn w miejscach intymnych
Mężczyźni często nie zwracają uwagi na higienę. Czytając w Internecie, co powinni robić, a czego nie, łapiemy się za głowę! – Golić jądra? Dbać o cerę? Używać szamponu do włosów i żelu pod prysznic? Przecież to bzdury wymyślone przez marketing, aby sprzedawać więcej plastiku idiotom! – tak najczęściej myślimy, czytają artykuły o oczekiwaniach kobiet.
Temat higieny ciągną się za mną, odkąd byłem nastolatkiem. Gdy dojrzewałem, bardziej się pociłem, a włosy przetłuszczały mi się nawet po kąpieli. Dziś też potrzebuje częściej się kąpać, nawet jeśli mam mniej aktywności fizycznych. Można byłoby założyć, że jeden potrzebuje dbać o higienę częściej, a ktoś inny rzadziej.
Tak czy inaczej, higiena osobista jest ważna nawet z medycznego punktu widzenia. Okolice jąder się pocą, pod pachami się pocimy, częściej od kobiet wykonujemy prace fizyczne, dodatkowo się pocąc i brudząc. W pracy częściej mamy kontakt ze środkami chemicznymi, pyłem i kurzem. Oczywiste jest, że zmęczeni możemy nie chcieć wskoczyć pod prysznic, a nawet przyzwyczajeni do warunków, nie czuć na sobie brudu. Niemniej jednak, dla własnego zdrowia powinniśmy dbać o higienę ciała.
Jest teoria, która zakłada, że częstsze mycie szkodzi, ponieważ mamy mniejszy kontakt z bakteriami i wirusami, co zmniejsza naszą naturalną odporność. Często myta skóra nie przyzwyczaja się do warunków, a włosy osłabiają od chemii. Rzadziej myte włosy podobno są silniejsze. Znam też teorię, która twierdzi, że mężczyźni mają bardziej odporną skórę od kobiet. Podobno wynika to z tego, że mamy więcej gruczołów łojowych, przez co skóra mnie się przetłuszcza. To też może wynikać z tego, że rzadziej czujemy się brudni.
Jaka jest prawda? Mamy dostęp do różnych teorii oraz badań, ale jak to często powtarzam – wszystko w granicach normy. Zatem nie myj się codziennie jeśli nie potrzebujesz, ale też nie za rzadko (czyt. co 2 dni będzie okey).
U nas zapłacisz kartą