Opinie na temat metody tissage
Totalne bzdury o wadach Callana na Wikipedii…
Mam nadzieję, że wybaczysz mi poniższy fragment – być może zbędny. Widziałem na kilku blogach pseudorecenzje metody Callana, które powtarzają bzdury za artykułem Wikipedii. Podano tam „wady” metody Callana, których nie mogę nie skomentować.
„Nieuwzględnianie narodowości, a zarazem języka macierzystego uczniów. Powoduje to niezrozumienie wielu zasad gramatycznych”.
To jest akurat zaletą. Ty masz posługiwać się prawidłową gramatyką rozmawiając po angielsku, a nie świadomie rozumieć te zasady. Świadome zrozumienie zasad to zabawa dla studentów anglistyki, a nie osób, które chcą rozmawiać płynnie po angielsku. Temat „świadome rozumienie kontra nieświadome korzystanie” bardzo jasno opisała Kasia w wideo Gramatyka angielska.
„Niska atrakcyjność lekcji i szybka utrata zainteresowania ucznia – metoda wykorzystuje w większości dryl i automatyzację”
Robin Callan uznał prawdopodobnie, że skuteczność nauki jest ważniejsza niż „atrakcyjność lekcji”. Lekcje Callana to po prostu takie same treningi jak np. lekcje karate. Na treningu karate nikt nie oczekuje od trenera prezentacji pozycji treningowych w PowerPoincie z ładnymi zdjęciami. Trening to powtarzanie i automatyzacja umiejętności. Właśnie dzięki takiemu stuprocentowemu wykorzystaniu czasu lekcji na trening umiejętności, kurs Callana jest zabójczo skuteczny.
„Metoda nie popiera samodzielnego myślenia ucznia, odtwórcza nauka”
To moja ulubiona „wada”. Metoda nauki języka nie ma żadnego związku z samodzielnością myślenia. To, że w trakcie treningu ćwiczysz powtarzanie, często podwójnie złożonych zdań z pamięci nie oznacza, że później w rozmowie będziesz używał wyłącznie tych zdań. Dam sobie uciąć palec, że autor tej „wady” nie był na ani jednej lekcji Callana.
„Nauczana jest archaiczna wersja języka angielskiego”
Przedłużanie włosów na ringi
Przedłużanie włosów na ringi to jedna z najstarszych obecnie stosowanych metod, jednak wciąż cieszy się ogromną sympatią wśród klientek salonów fryzjerskich. Polega na łączeniu naturalnych pasm z doczepianymi za pomocą niewielkich, metalowych obręczy, nazywanych ringami. Są one wypełnione silikonem od środka, a więc nie musisz się martwić o to, że zaciśnięta na włosach obręcz uszkodzi twoje naturalne kosmyki. Dodatkowo, silikonowa wyściółka zapobiega zsuwaniu się ringów, co powoduje, że metoda ta jest naprawdę trwała. Metalowe, twarde ringi mocuje się zaraz przy skórze głowy, dlatego ich noszenie w pierwszych dniach może być nieco niekomfortowe. Jednak, podobnie jak w przypadku ultradźwięków, nie narażamy włosów na szkodliwe działanie wysokiej temperatury i substancji chemicznych.
Doczepianie włosów za pomocą metalowych ringów pozwala na wielokrotne użycie tych samych pasm, dzięki czemu, podobnie jak przy metodzie kanapkowej, raz na miesiąc możemy podciągnąć ringi do góry, nie narażając się przy tym na wysokie koszty.
Fryzjer, używając specjalnie do tego przeznaczonych cążków, otwiera ringi, podciąga włosy do góry i ponownie je zaciska. Dzięki temu obręcze nie są widoczne i nie trzeba za każdym razem inwestować w nowe pasma. Przedłużanie włosów u fryzjera metodą na ringi wiąże się z ceną około 1000 zł.
Jak dbać o włosy przedłużane? Profesjonaliści do takiego zabiegu używają włosów naturalnych, dlatego możemy o nie dbać podobnie jak o własne. Najlepiej sprawdzą się szampony i odżywki dedykowane włosom zniszczonym i rozjaśnianym, ponieważ posiadają one silne właściwości nawilżające i regeneracyjne. Dodatkowo, końcówki pasm warto zabezpieczać za pomocą silikonowego serum lub olejku, na przykład arganowego. W ten sposób zabezpieczymy je przed szkodliwym działaniem wysokich temperatur, silnego wiatru czy też uszkodzeń mechanicznych.
Metoda Callana – przereklamowane oszustwo czy Święty Graal nauki angielskiego?
Był zimny październikowy wieczór. Siedziałem w bardzo jasnej, ale dość nietypowej sali klasowej.
Zastanawiałem się, gdzie oni trzymają podręczniki, zeszyty i ćwiczenia, skoro nie ma tu ani jednej ławki czy stołu.
Nagle do sali weszła wysoka, elegancka blondynka i z uśmiechem na ustach wystrzeliła jak z karabinu „Good evening, my name is Cathrine. How do you do?”
Szczerze mówiąc… zrozumiałem tylko „good evening” i to ze sporym opóźnieniem 😀
Tak zaczęła się moja przygoda z Metodą Callana ponad 15 lat temu. Ojciec wysłał mnie na kurs w klasie maturalnej.
Przyciągnęła go reklama, która głosiła „Angielski 4x szybciej, z pisemną gwarancją”. Prawda, że to oferta, której trudno się oprzeć?
Czy da się uczyć Metodą Callana samodzielnie?
Na jednym z for dyskusyjnych znalazłem genialną historię dziewczyny, która wykorzystała nagrania i książki Callana do samodzielnej nauki i tak o tym opowiada:
A ja totalny analfabeta z dziwacznym akcentem, a raczej brakiem jakiegokolwiek akcentu, niepiśmienna, czytać też nie umiałam, o gramatyce to w ogóle nie wspomnę bo nie istniała, ale za to nawijałam jak oszalała, a do tego dobrze rozumiałam tubylców. Moje błędy nie raz powodowały rechot śmiechu do łez u tubylczej społeczności. Callan nauczył mnie mówienia i to szybkiego mówienia całymi zdaniami. Nie miałam problemu w codziennym życiu, ani w znalezieniu pracy. (…) Jeśli chodzi o mojego męża – musiał iść znowu na kurs tylko, że teraz na miejscu i oczywiście też za dobre pieniądze. Szkoła w Polsce nauczyła go przede wszystkim gramatyki, poprawnego słownictwa, czytania i pisania, ale nie nauczyła go szybkości i odwagi mówienia. Zastanawiał się nad każdym wyrazem, który wymawiał, co powodowało zniechęcenie do rozmowy u rozmówcy. Uczenie się w szkole językowej musi trwać lata, aby przyniosło efekty. (…) Nagrania Callana nie nauczą dobrej angielszczyzny, ale nauczą mówienia bez akcentu (przyp. red. czyli z w miarę czystym akcentem, bez polskich naleciałości), bez gramatyki (przyp. red. trzeba doświadczyć jak na kursie Callana lektorzy uczą gramatyki, aby robić tak samo później samodzielnie) bez pisania i czytania na zadowalającym poziomie. Nie polecam samodzielnej nauki ze „stage’ów Callana” do egzaminu, ponieważ gramatycznie się leży na łopatkach, piśmiennictwo tragedia, a o akcencie nie wspomnę. Język angielski jest dla nas trudny w wymowie. Potrzebny jest człowiek, który będzie mówił, ma intonacje różną, akcent i do tego będzie słyszał twoje błędy. Maszyna (przyp. red. odtwarzacz nagrań audio) nie poprawi twoich błędów i nie zawsze dobrze będziesz rozumiał słowa wypowiadane przez odtwarzarkę. Etapy Callana nie wytłumaczą, ani nie nauczą gramatyki. Nie jestem specjalistką w dziedzinie nauki angielskiego, ale z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że jeśli ktoś chce szybko się nauczyć angielskiego, ale tylko na potrzeby emigracji, ma dużą motywację, samozaparcie i dyscyplinę, a brak mu pieniędzy to polecam książki i nagrania Callana. Jeśli chodzi o egzaminy to lepiej zdecydować się na kurs. Pozdrawiam Anita”
U nas zapłacisz kartą