Na pierwszy rzut oka - krem znajdujący się w zwykłym plastikowym pojemniku, nie wzbudził jakoś szczególnie mojego zainteresowania, lecz opakowanie nie jest minusem, lubię takie rozwiązania, przynajmniej mam pewność że bez większych trudności uda mi się wydobyć całość produktu.
24 h nawilżenie- no tak średnio, nawilża ale lekko , nie daję nawilżenia na cały dzień więc przy suchej skórze to tak średnio , a ja mam suchą skórę w stopniu lekkim - jak mogę to tak nazwać , miałam lepsze produkty pod oczy w tej cenie.
Alcohol Denat, Aqua, Benzophenone-9, CI 17200, CI 42051, CI 77491, CI 77492, Glycerin, Glycol Distearate, Jojoba Esters, Juglans Regia Shell Powder, Lauramide MEA, Methylparaben, Olea Europaea Leaf Extract, Olea Europaea Oil, Parfum, Phosphoric Acid, Polyethylene, Tetrasodium Etidronate.
- nie nawilża, nie natłuszcza, nie odżywia, jak miałam suchą skórę tak po tej masce nadal mam, odnoszę wrażenie że to darmo wydane pieniądze bo nic to nie pomaga skórze ładnie pachnie, wygląda, rozprowadza się, kosztuje przystępnie, ale nie pomaga, nadal mam suche skórki nawet na policzkach - oliwa jest w składzie, ale pięć miejsc po zapachu.
A ponieważ kobiety uwielbiają kwiaty, w składzie kosmetyków znalazł się również olejek różany, pozyskiwany w etyczny sposób z bułgarskiej róży- zbierane ręcznie rankiem i natychmiast przetwarzane, aby zachować ich najczystszy, bogaty i ciepły różany aromat z nutą miodu.
AQUA, GLYCERIN, PENTYLENE GLYCOL, HAMAMELIS VIRGINIANA WITCH HAZEL WATER, CARBOMER, BENZYL ALCOHOL, TETRASODIUM EDTA, SODIUM HYDROXIDE, POLYACRYLAMIDE, PPG-5-CETETH-20, C13-14 ISOPARAFFIN, ETHYLENE ACRYLIC ACID COPOLYMER, MARIS SAL, LAURETH-7, ALGAE EXTRACT, POTASSIUM SORBATE, PHENOXYETHANOL, CITRIC ACID, POTASSIUM BENZOATE, METHYLPARABEN, CI 77891, MICA.