Najlepszy Krem pod Oczy do Przechowywania w Lodówce - Rekomendacje i Wskazówki

Top 1: Garisell Eye – naturalny krem redukujący worki pod oczami

Wzmacnia też naczynka krwionośne i włosowate, oraz poprawia ich szczelność, dzięki ekstraktowi z ruszczyka kolczastego. Ponadto wzmacnia włókna kolagenu i ujędrnia skórę, za sprawą komórek macierzystych z jeżówki wąskolistnej. Zwalcza też wolne rodniki i przeciwdziała starzeniu się cery, z uwagi na obecność w składzie oleju z aceroli, który jest bardzo dobrym źródłem witaminy C.

Opinia użytkowniczki kremu:

Garisell Eye to rewelacyjny krem na worki pod oczami. Stosuję go regularnie i faktycznie oczy przestały być opuchnięte. Skóra jest nawilżona, dużo bardziej napięta, ma lepszy koloryt. Moje cienie pod oczami również zniknęły, a niewielkie zmarszczki uległy wygładzeniu. Jestem bardzo zadowolona z działania kremu. Jest skuteczny, a przy tym łagodny dla delikatnej skóry wokół oczuMirosława z Lęborka

Zdaniem eksperta:

Powodów występowania worków pod oczami jest kilka. Może to być zmęczenie, niewyspanie czy stres, ale przede wszystkim problemy z mikrokrążeniem, naczyniami krwionośnymi bądź płynami gromadzącymi się w pobliżu oczodołów. Podłożem dolegliwości mogą także być nałogi, np. palenie papierosów. U niektórych osób worki mogą mieć podłoże genetyczne i występować pomimo prowadzenia zdrowego, higienicznego trybu życia. Wybierając krem pod oczy, dobrze jest postawić na preparat, który oferuje wszechstronne działanie – nie tylko na objawy ale przede wszystkim przyczyny problemu. Warto zdecydować się na krem na worki pod oczami, który nie tylko pielęgnuje i napina skórę, ale też usprawnia mikrokrążenie, wzmacnia naczynka i ma właściwości drenujące. Takim kosmetykiem jest np. Garisell Eyemówi Marta Urbanowicz, kosmetolog Clinica Cosmetologica

Komentarz producenta:

Jestem dumny z faktu, że to właśnie Garisell Eye został uznany za najlepszy krem na worki pod oczami. Produkując go, dołożyliśmy wszelkich starań, aby sprostał oczekiwaniom nawet najbardziej wymagających klientów. Jest to wysokiej jakości kosmetyk, skuteczny, a jednocześnie bezpieczny dla skóry, także tej wrażliwej. Jego skład opiera się na naturalnych składnikach aktywnych. Polecam go każdemu, kto chciałby poprawić stan swojej skóry pod oczamimówi Marcin Bielonko, członek zarządu Farmacia Verde – producenta naturalnych kosmetyków

FRIDGE BY YDE, CZYLI ZDROWIE ZAMKNIĘTE W BUTELCE

Od razu przyznam się Wam, że sucha skóra w okresie jesienno-zimowym to moja największa zmora. Ta na dłoniach potrafi pęknąć mi aż do krwi, a ta na łydkach, plecach czy brzuchu potrafi być przesuszona do tego stopnia, że zaczyna okropnie swędzieć – a to nie jest sytuacja ani zdrowa, ani tym bardziej komfortowa. Dlatego – nauczona doświadczeniem poprzednich lat – razem z nadejściem sezonu grzewczego spodziewałam się kolejnej katastrofy. Asekuracyjnie sięgnęłam więc po 2.6 time for coffee, czyli krem do ciała na bazie ekstraktu z kawy, który ma zapewnić skórze wygładzenie i sprężystość. Zależało mi bowiem na tym, żeby za jednym zamachem nie tylko odżywić skórę, ale i poratować się trochę przed dopadającym i mnie cellulitem.

Wśród składników mamy tu m.in. ekstrakt z bluszczu oraz zielonej herbaty, które silnie ujędrniają, oraz oleje z orzechów kokosowych oraz słodkich migdałów, które natłuszczają, wygładzają i odżywiają suchą i szorstką skórę, taką jak moja. Pierwsze uczucie? Intensywne! Ponieważ kosmetyki fridge trzymamy w lodówce, to siłą rzeczy są… zimne. Dlatego moment aplikacji był dla mnie dość mocnym przeżyciem :) Ale ja akurat z tych, co to jak byli dziećmi, to przed zbadaniem kazali lekarzowi chuchać na stetoskop, żeby nie był zbyt zimny. Natomiast spokojnie, chłód tutaj trwa naprawdę kilka sekund. Produkt ogrzewa się zaraz po nałożeniu na skórę i jak na taki krem, naprawdę cudnie się wchłania.

KAWOWY KREM POD OCZY

Czyli deska ratunkowa dla wszystkich zarywających noce studentek, pracoholiczek i matek. Ja mam to szczęście, że łączę te dwie ostatnie role. Natomiast czy jest łatwo? Wcale. Człowiek nie ma czasu, żeby zajrzeć do lodówki po jedzenie, a co dopiero po kosmetyki. Dlatego trochę czasu zajęło mi zrozumienie, że wybrałam złą drogę. Że źle ustawiałam kolejkę priorytetów i że lokowanie siebie wiecznie na ostatnim miejscu, tak naprawdę dla nikogo nie jest dobre. Dlatego już jakiś czas temu zrobiłam tu solidne przetasowanie i zaczęłam wyciągać z tej doby chociaż kilka minut dziennie dla siebie.

Ważna tu była dla mnie m.in. walka z wiecznymi sińcami pod oczami. Skóra tam jest wyjątkowo cienka i delikatna i łatwo o brzydkie przebarwienia. Dlatego przez 2,5 miesiąca stosowałam 4.1 coffee eye od fridge, czyli mocno nawilżający i redukujący obrzęki krem pod oczy. Wrażenia? Krem świetnie radzi sobie z opuchlizną i zasinieniami, a człowiek – nawet po kolejnej nieprzespanej nocy – przestaje przypominać pandę. Dlatego jeśli też macie problem z workami pod oczami, to macie tutaj mój hit. W składzie ma m.in. olej migdałowy, zapobiegający przesuszeniom, natłuszczające masło kokosowe i ekstrakt z kawy arabica, wzmocniony dodatkową dawką kofeiny. I to naprawdę działa!

KOCHAM SIEBIE, ALE MOGŁOBY BYĆ LEPIEJ

Nie wiem, jaki macie stosunek do własnego ciała, ale ja jestem z tych bardziej wymagających. Na szczęście poza epizodem z nadwagą, przez większość życia wyglądam raczej tak samo. To znaczy: umiarkowanie dobrze. Czyli za mało dobrze, żeby na okładkach celebryckich pisemek konkurować z Beyoncé czy Kim Kardashian, ale jednak wystarczająco dobrze, żeby lubić siebie i fajnie się czuć we własnym ciele. Oczywiście, że znajdzie się coś, co bym chętnie zmieniła, jak np. zmniejszyła i wyprostowała nos. Ale operacje plastyczne jawią mi się jednak jako zbyt inwazyjne. Dlatego pracuję ze swoim wyglądem na tyle, na ile sama mogę.

Wcześniej kilka razy wspominałam Wam już, że w kwestii urody i pielęgnacji jestem totalnym ignorantem. Szerokim łukiem omijam gabinety kosmetyczne, botoks kojarzy mi się głównie ze słabym filmem Patryka Vegi, a cała moja dotychczasowa pielęgnacja ograniczała się do nałożenia kremu pod makijaż oraz zmycia makijażu (a i to nie zawsze)! I przez wiele lat uchodziło mi to na sucho. No ale niestety – czasu nie sposób oszukać. Moja skóra już dawno straciła jędrność i blask, a brak snu, niezdrowa dieta, mała ilość wypijanej wody i ciągła praca zrobiły swoje. Efekt? Wyjątkowo wysuszona skóra, która wymagała natychmiastowej i intensywnej regeneracji.

Aqua, Glycerin, Decyl Glucoside, Panax Ginseng Ginseng Root Extract, Cyamopsis Tetragonoloba Guar Gum, Panthenol, Sodium Lauroyl Lactylate, Camellia Sinensis Green Tea Leaf Extract, Citrus Nobilis Mandarin Peel Oil, Lactic Acid, Mentha Viridis Spearmint Leaf Oil, Pantolactone, Limonene , Linalool.

Czytaj dalej...

Kosmetyk przyszedł do mnie pocztą, z dołączonym liścikiem kto mi go pakował z życzeniem przyjemnego używania - indywidualne podejście do konsumenta to coś, na co ciężko nie zwrócić uwagi i co jest swoją drogą bardzo miłe oraz świadczy o wysokiej jakości obsłudze.

Czytaj dalej...

1 coffe eye Aqua, Glycerin, Helianthus Annuus Sunflower Seed Oil, Cetearyl Olivate, Cetyl Alcohol, Sorbitan Olivate, Cocos Nucifera Coconut Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Sweet Almond Oil, Coffea Arabica Coffee Seed Extract, Camelia Sinensis Green Tea Leaf Extract, Hedera Helix Ivy Extract, Caffeine, Citrus Grandis Grapefruit Seed Extract, Coffea Arabica Coffee Seed Oil, Xanthan Gum.

Czytaj dalej...

Dobrej jakości kosmetyki pod oczy posiadają starannie zbilansowane proporcje składników aktywnych, które najlepiej sprawdzą się do pielęgnacji skóry wokół oczu, nie wywołując przy tym jej podrażnienia ani nadmiernego obciążenia cienkiej skóry.

Czytaj dalej...

Każdy nasz skropak wykonany jest ze składników pochodzenia roślinnego - dodatkowo jest całkowicie kompostowalny, a proces utylizacji tego wypełniacza nie powoduje zanieczyszczania środowiska naturalnego.

Czytaj dalej...