Największy pryszcz na świecie - Tajemnice, leczenie i historie sukcesu
Wonder of the Seas nie będzie już liderem wśród wycieczkowców
Jak już zostało wspomniane, aktualnym rekordzistą wśród wycieczkowców – także należącym do firmy Royal Caribbean International – jest Wonder of the Seas. Statek na szerokie wody wypłynął po raz pierwszy w marcu tego roku. Przekładana kilkukrotnie z powodu pandemii koronawirusa podróż rozpoczęła się w Porcie Everglades na Florydzie, a zakończyła na wyspie Coco Cay w pobliżu Nassau.
„Cud Mórz” ma 362 m długości i 64 m szerokości. Znajdują się na nim 18 pokładów, na których ulokowanych jest 2867 kabin, przeznaczonych dla niemal siedmiu tysięcy pasażerów. Jednostka oferuje swoim gościom m.in. dwadzieścia restauracji, cztery baseny, plac zabaw dla dzieci, symulator surfingu, centrum fitness, teatr, kino wodne, ścianki wspinaczkowe. Większość cen biletów oscyluje w granicach 450–1500 dolarów za osobę, czyli między 2220 zł a 7000 zł.
Kongo (4700 km)
7. najdłuższa rzeka świata jest zlokalizowana w Afryce. Kongo, bo o tym gigancie mowa, jest 2. największą rzeką Czarnego Lądu i częściowo granicą między Demokratyczną Republiką Konga i Republiką Konga.
Rzeka Kongo jest zasilana przez wody Lualaby. Bieg zaczyna w górach Kundelungu (w DKR). Przepływa przez tereny Afryki równikowej, zasilając w wodę centralną część kraju. Bez tego wsparcia, obszary te zamieniłyby się w pustynię i nie byłyby zdatne do zamieszkania przez człowieka. Ujście rzeki znajduje się na pograniczu DKR i Angoli. Jej wody wpadają do Atlantyku.
W tym miejscu należy podkreślić, że o ile Kongo nie zbliża się do pierwszego miejsca w zestawieniu, to pod względem głębokości góruje nad pozostałymi. W najgłębszych miejscach osiąga 220–250 m.
Finał Euro 2024 dla Szymona Marciniaka i szokujące kulisy świata sędziów. "Masz zamknąć mordę"
Dotarliśmy do sędziego, który widział wiele. Był na mistrzostwach świata i Europy. Pracował dla FIFA 40 lat i porównuje sędziowski świat do sekty. – To jest chore. Napisz to dużymi literami. CHORE – prosi Mario van der Ende. Wskazuje gigantyczne błędy w selekcji arbitrów na Euro 2024. Nie ma też najmniejszych wątpliwości co do losów Szymona Marciniaka. Polaka widziałby w czasach. Imperium Rzymskiego. Tak, to nie pomyłka. W czwartek spełnił się jednak scenariusz, którego nawet on się nie spodziewał.
- Zdaniem byłego holenderskiego sędziego FIFA, Mario van der Ende, Szymon Marciniak miał tylko jednego godnego rywala do pracy w finale Euro 2024
- Opowiada o wielkiej polityce za kulisami sędziowskich wyborów. – Oni nie dbają w pierwszej kolejności o to, by spotkania były dobrze prowadzone. Oni dbają, by zadowolić różne grupy – mówi w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet
- Van der Ende jest zniesmaczony brakiem transparentności na najwyższych szczeblach sędziowskich: – Albo zmienimy swoją mentalność, albo dalej będziemy jak jakaś dziwna sekta, w której trzeba trzymać mordę na kłódkę
- Wspomina też wizytę w Polsce i mecz Widzewa Łódź z Broendby Kopenhaga w pamiętnych eliminacjach do Ligi Mistrzów w 1996 r.
- Więcej ciekawych historii znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet
U nas zapłacisz kartą