Największy pryszcz na świecie - Tajemnice, leczenie i historie sukcesu
Co oferuje Icon of the Seas?
Na pokład Icon of the Seas będzie mogło wejść – licząc także członków załogi – ok. 10 tys. osób. Jak zaznacza inwestor, 18 z 20 zaplanowanych pokładów ma zostać udostępnione gościom, dla których przygotowano 2805 pokoi przyjaznym rodzinom z dziećmi.
fot. materiał prasowy Royal Caribbean
W trakcie rejsu pasażerowie skorzystają z szeregu atrakcji i wielu udogodnień. Przedstawione plany zakładają uruchomienie 40 restauracji, siedmiu basenów (cztery z nich ulokowanych będzie w specjalnej strefie Chill Island, połączonej z barem typu swim-up), największego parku wodnego na morzu, teatru na wodzie, wodospadu, parku liniowego, pola golfowego, klubów nocnych, pubów i siłowni. Nie zapominano również o najmłodszych uczestnikach wyjazdu – dzieci będą mogły korzystać z placów zabawach, karuzeli czy zjeżdżalni.
Szacuje się, że koszt budowy jednostki wyniesie przeszło dwa miliardy dolarów. „Ikona Mórz” w dziewiczy rejs po Karaibach wyruszy 28 stycznia 2024 roku z portu w Miami. Bilety na pierwszą podróż wycieczkowcem, która, przypomnijmy, potrwa tydzień, można nabyć za pośrednictwem oficjalnej strony Royal Caribbean.
Stopnie żeglarskie w Polsce: jakie są i jak je osiągnąć?
"Świat sędziów jest chory. Napisz to dużymi literami. CHORY"
Mimo wszystko atmosfera wokół Marciniaka była przed mistrzostwami Europy bardzo napięta.
Bo sędziowski świat jest chory. Napisz to dużymi literami. CHORY. Piłkarz nie strzela karnego. Pytacie go dlaczego. On tłumaczy. Zapominamy o sprawie. A sędzia nie może się obronić. UEFA też go nie broni. Gdyby Marciniak stanął przed kamerą i powiedział: "Podjąłem taką decyzję, bo to i tamto", to byśmy zakończyli ten rozdział. Ale go nie kończymy. Sędzia przyjeżdża na zgrupowanie przed dużym turniejem i pierwsze, co słyszy to: "Masz zamknąć mordę, żadnego gadania z mediami". Przecież to chore.
Dlaczego to tak działa?
Może tak jest wygodnie? Byłem zaangażowany w struktury sędziowskie FIFA przez 40 lat. Wiesz, jakie były pierwsze słowa, które usłyszałem od Seppa Blattera [prezydent FIFA w latach 1988-2015 – przyp. red.]?
Jakie?
Żebym pamiętał, że w futbolu najważniejsza jest polityka.
Układy?
Jest taki utwór zespołu Simon & Garfunkel, który bardzo lubię. Nazywa się "Keep the Customer satisfied" ("Zadbaj o satysfakcję klienta"). Świetnie pasuje do działań szefów komisji sędziowskich. Oni nie dbają w pierwszej kolejności o to, by spotkania były dobrze prowadzone. Oni dbają, by zadowolić różne grupy.
"Albo się z tego wyrwiemy, (. ) albo dalej będziemy jak jakaś dziwna sekta"
Mocne słowa. Dlaczego tak jest?
Po części winni są sami sędziowie. Pokażę to na naszym przykładzie. Na Euro pojechał najlepszy holenderski arbiter główny, Danny Makkelie. I dobrze. Ale jako sędziego VAR wybraliśmy sobie Roba Dieperinka, który jest pewnie 12. na liście najlepszych w Holandii. Dlaczego? Bo mają z Makkelie "dobrą relację". Świetnie, tylko to nie są wczasy all-inclusive, to poważny turniej. I co? Makkelie popełnił dwa poważne błędy w dwóch meczach i pojechał do domu.
Czytałem trochę branżowych opinii o zarządzaniu arbitrami podczas tego turnieju i powiedzieć, że szef sędziów UEFA Roberto Rosetti nie ma dobrej opinii. to nic nie powiedzieć. Jego decyzje są mało przejrzyste, media nie dostają informacji, kto jedzie do domu, kto zostaje. Wpływ na obsady ma podobno prezes UEFA Aleksander Ceferin.
Teraz masz powtórki w internecie, w mediach społecznościowych, to wszystko krąży, nie da się ludzi robić w balona. Powtórzę: sędziowskie struktury nadal działają jak 60 lat temu. Albo się z tego wyrwiemy, zmienimy mentalność, zaczniemy tłumaczyć swoje decyzje, albo dalej będziemy jak jakaś dziwna sekta, w której trzeba trzymać mordę na kłódkę.
U nas zapłacisz kartą