Największy pryszcz na świecie - Tajemnice, leczenie i historie sukcesu
Kongo (4700 km)
7. najdłuższa rzeka świata jest zlokalizowana w Afryce. Kongo, bo o tym gigancie mowa, jest 2. największą rzeką Czarnego Lądu i częściowo granicą między Demokratyczną Republiką Konga i Republiką Konga.
Rzeka Kongo jest zasilana przez wody Lualaby. Bieg zaczyna w górach Kundelungu (w DKR). Przepływa przez tereny Afryki równikowej, zasilając w wodę centralną część kraju. Bez tego wsparcia, obszary te zamieniłyby się w pustynię i nie byłyby zdatne do zamieszkania przez człowieka. Ujście rzeki znajduje się na pograniczu DKR i Angoli. Jej wody wpadają do Atlantyku.
W tym miejscu należy podkreślić, że o ile Kongo nie zbliża się do pierwszego miejsca w zestawieniu, to pod względem głębokości góruje nad pozostałymi. W najgłębszych miejscach osiąga 220–250 m.
"Albo się z tego wyrwiemy, (. ) albo dalej będziemy jak jakaś dziwna sekta"
Mocne słowa. Dlaczego tak jest?
Po części winni są sami sędziowie. Pokażę to na naszym przykładzie. Na Euro pojechał najlepszy holenderski arbiter główny, Danny Makkelie. I dobrze. Ale jako sędziego VAR wybraliśmy sobie Roba Dieperinka, który jest pewnie 12. na liście najlepszych w Holandii. Dlaczego? Bo mają z Makkelie "dobrą relację". Świetnie, tylko to nie są wczasy all-inclusive, to poważny turniej. I co? Makkelie popełnił dwa poważne błędy w dwóch meczach i pojechał do domu.
Czytałem trochę branżowych opinii o zarządzaniu arbitrami podczas tego turnieju i powiedzieć, że szef sędziów UEFA Roberto Rosetti nie ma dobrej opinii. to nic nie powiedzieć. Jego decyzje są mało przejrzyste, media nie dostają informacji, kto jedzie do domu, kto zostaje. Wpływ na obsady ma podobno prezes UEFA Aleksander Ceferin.
Teraz masz powtórki w internecie, w mediach społecznościowych, to wszystko krąży, nie da się ludzi robić w balona. Powtórzę: sędziowskie struktury nadal działają jak 60 lat temu. Albo się z tego wyrwiemy, zmienimy mentalność, zaczniemy tłumaczyć swoje decyzje, albo dalej będziemy jak jakaś dziwna sekta, w której trzeba trzymać mordę na kłódkę.
Jaki jest największy wycieczkowiec świata?
Lider światowego cruisingu, firma Royal Caribbean ogłosiła właśnie budowę kolejnej jednostki, obok której trudno przejść obojętnie. Będzie to bowiem największy tego typu statek w historii. – Z każdym nowym statkiem podnosimy poprzeczkę w branży turystycznej, jednocześnie urozmaicając to, co nasi goście znają i uwielbiają – przekazał w specjalnym komunikacie dyrektor generalny Royal Caribbean Group, Jason Liberty.
Zdjęcia Titanica, jakich nigdy wcześniej nie widziano. Wideo w jakości 8K ujawniło niektóre tajemnice wraku
Icon of the Seas, bo tak nazywa się przyszły rekordzista, osiągnie 365 m długości i wyporność ponad 250 tys. ton brutto. Przypomnijmy, że największy statek na świecie – supertankowiec Seawise Giant – mierzył 458 metrów długości, 69 m szerokości, a jego wyporność wynosiła 647 tys. ton.
Wonder of the Seas nie będzie już liderem wśród wycieczkowców
Jak już zostało wspomniane, aktualnym rekordzistą wśród wycieczkowców – także należącym do firmy Royal Caribbean International – jest Wonder of the Seas. Statek na szerokie wody wypłynął po raz pierwszy w marcu tego roku. Przekładana kilkukrotnie z powodu pandemii koronawirusa podróż rozpoczęła się w Porcie Everglades na Florydzie, a zakończyła na wyspie Coco Cay w pobliżu Nassau.
„Cud Mórz” ma 362 m długości i 64 m szerokości. Znajdują się na nim 18 pokładów, na których ulokowanych jest 2867 kabin, przeznaczonych dla niemal siedmiu tysięcy pasażerów. Jednostka oferuje swoim gościom m.in. dwadzieścia restauracji, cztery baseny, plac zabaw dla dzieci, symulator surfingu, centrum fitness, teatr, kino wodne, ścianki wspinaczkowe. Większość cen biletów oscyluje w granicach 450–1500 dolarów za osobę, czyli między 2220 zł a 7000 zł.
U nas zapłacisz kartą