Pochodne retinoidów - Skuteczne leczenie poretinoidalnego zapalenia skóry

Retinoidy – trudna miłość

Podsumowując – retinoidy to trudna miłość 😉 Ciężko je ujarzmić i uznać, że już się wie o nich wszystko. Ja za każdym razem kiedy już układam sobie jakoś z nimi życie i wydaje mi się, że “jest dobrze”, zostaję czymś zaskoczona. Najczęściej jest to nawrót łuszczenia, na szczęście – krótkotrwały i miejscowy, w okolicach ust. Choć ostatnio kilka zaczerwienionych łuszczących się placków pojawiło się w dole mojego lewego policzka. Ale generalnie już wiem jak sobie z takimi niespodziankami radzić i radzę sobie, szybko i skutecznie. Czasem zdarza się kilka dziwnych krostek, ale one też szybko ustępują – właściwie są to jednodniówki.

Po miesiącach prób i doświadczeń doszłam do pielęgnacji, która na razie mi odpowiada i jest skuteczna. I póki retinoidy znów mnie czymś nie zaskoczą, zostanę przy niej na dłużej. A z tego co widzę moja buzia podrażniania retinoidami najbardziej lubi:

  • Cetaphil – bo radzi sobie z łuszczeniem i nawilża
  • Cicaplast – bo naprawdę regeneruje
  • Hydrolat z kocanki – bo moja skóra dobrze się po nim czuje
  • Lipikar Surgras – bo zmywa makijaż skutecznie, bez najmniejszego podrażnienia i bez poczucia ściągnięcia i wysuszenia skóry

Poza tym, zaczął się kwiecień, zbliżają słoneczne dni, i zapewne czeka mnie nie długo przerwa w kuracji retinoidami. Powoli już obmyślam plan na pielęgnację letnią, ale jeszcze nic rozsądnego nie wymyśliłam 😉 Jak ktoś ma pomysł jak podtrzymać efekty kuracji i co stosować przez te kilka słonecznych miesięcy – chętnie posłucham, podpowiedzcie proszę 🙂 Na razie rozważam Redermic R albo Triacneal, ale jeszcze muszę poczytać i przeanalizować możliwości. Może jakiś delikatny kwas słońcoodporny? Jestem otwarta na podpowiedzi i Wasze doświadczenia 🙂

Locacid na twarz, Zorac na szyję – pielęgnacja w czasie kuracji

Muszę powiedzieć, że znacznie łatwiej, lepiej i skuteczniej ogarnęłam pielęgnacje okołokuracyjną. Co na pewno wynika z ubiegłorocznych doświadczeń i dobrego rozpoznania tego, czego moja skóra potrzebuje w okresie podrażnienia i co naprawdę je łagodzi. Po prostu mogłam uniknąć eksperymentów i poszukiwań, tylko w ciemno zaopatrzyłam się we wszystkie skuteczne dla mojej cery kosmetyki.

Przede wszystkim zakupiłam Cetaphil MD, który ostatnio sprawdził się lepiej niż regenerujący Cicaplast La Roche Posay czy Cicalfate Avene. Jest lekki a mimo to działa i radzi sobie z odstającymi skórkami. Często też mieszam go z podkładem lub kremem CC – niweluje skórki i rolowanie się podkładu na nawet lekko łuszczącej się skórze, sprawia też, że kosmetyki do makijażu lepiej się rozprowadzają.

Do pielęgnacji na noc i na dzień – na zmianę z Cetaphilem MD włączyłam kosmetyki z Biochemii Urody. Tym razem mój wybór padł na:

Używałam ich na zmianę, dowolnie – w zależności od ochoty i nastroju 😉 Napiszę niebawem recenzję każdego z nich, póki co generalnie mogę stwierdzić, że ten wybór był dobry i dzięki temu całkiem bezboleśnie i łagodnie przeszłam całą kurację.

Oczywiście nie rozstawałam się także z kremem z filtrem – moim ulubionym ultra lekkim fluidem Anthelios XL La Roche Posay.

Locacid na twarz, Zorac na szyję

W tym roku kurację zaczęłam wyjątkowo późno, bo dopiero od stycznia. Trochę szkoda, ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Miałam niemal całą tubkę Locacidu 500 oraz całą, nieotwartą jeszcze tubkę Zoracu, którego trochę się bałam, gdyż spowodował u mnie w ubiegłym roku poretinoidowe zapalenie skóry. Postanowiłam zatem zużyć resztę Locacidu na buzię, która bardzo dobrze go w ubiegłym roku tolerowała, a Zoraciem bez żalu potraktować szyję i dekolt.

Kurację zaczęłam ostrożnie, choć kusiło mnie, żeby ruszyć od razu z grubej rury – co 2 dni. A co, przecież po ubiegłorocznych przygodach z Zoraciem, Locacid 500 to była dla mojej skóry bułka z masłem – zero skutków ubocznych i łuszczenia. Na szczęście zwyciężył zdrowy rozsądek i cierpliwość – choć mam jej ostatnio mało. I tak Locacid na twarz wprowadzałam stopniowo – najpierw raz w tygodniu, po 3 tygodniach – zwiększyłam częstotliwość do 2 razy w tygodniu, aż w końcu doszłam do 3 razy na tydzień. I dobrze, bo moja skóra jednak odzwyczaiła się od silnie złuszczającej tretinoiny. Oczywiście łuszczyłam się i w sumie – łuszczę troszeczkę do dziś, choć to piąty miesiąc kuracji i zaraz trzeba będzie zrobić letnią regenerującą przerwę. Miałam też okresowo silnie podrażnione okolice ust – suche, zaczerwienione i szczypiące.

Locacid na twarz, Zorac na szyję – PODRAŻNIENIE UST – Uroda 40 plus

Zorac dość obficie wsmarowuję w dekolt i szyje i choć nie widzę jeszcze efektu WOW, mam nadzieję, że przyszły rok przyniesie poprawę. Bogiem a prawdą ta moja szyja i dekolt jeszcze nie są złe, ale co tu kryć – jakieś oznaki wiotczenia już widzę i choć są chyba mniejsze niż u sporej części moich rówieśników (może też dlatego, że ja nigdy nie opalałam dekoltu?), czasem rano zauważam pewne wymięcie 🙁 To pogorszenie występuje zawsze po nocy, bo w ciągu dnia skóra jeszcze trochę się napina i jest całkiem ok – wciąż noszę odkryte dekolty bez wstydu i kompleksów (choć brak kompleksów akurat nie zawsze świadczy o dobrym wyglądzie ,)). Moja szyja i mój dekolt zareagowały na Zorac zaskakująco dobrze, choć nie bez skutków ubocznych. Po dość krótkim czasie wyskoczyła mi na szyi czerwona. łuszcząca się plamka wielkości 2 groszy. Połuszczyła się chyba 10 dni i zniknęła bez śladu. Dekolt nie zareagował wyglądem, ale “czuciem”. To znaczy nie zauważyłam wyraźnego podrażnienia, ale czułam, że taki właśnie jest – nadwrażliwy i swędzący. Może też używałam Zoracu w tych okolicach zbyt obficie, bo rzeczywiście – nie żałowałam sobie. Jak używałam na dekolt i szyję Locacidu, który miał mi starczyć także na twarz – byłam znacznie większym centusiem 😉

Retinoidy i ich wrogowie

Największym zaskoczeniem był dla mnie fakt, że moja buzia w czasie kuracji retinoidami nie toleruje… soku z aloesu. Kupiłam go w trakcie poszukiwania sposobu na poretinoidowe zapalenie skóry, ze względu na jego właściwości nawilżające, regenerujące, przeciwzapalne, antybakteryjne, antyoksydacyjne i wspomagające gojenie. Niestety, każde użycie kończyło się koszmarnym zaczerwienieniem skóry twarzy, nierówne buraczkowe plamy i pieczenie. Dziwne, trochę szperałam na ten temat w sieci i w zasadzie nic nie potwierdzało mojej reakcji, aż w końcu znalazłam artykuł, w którym stwierdzono, że w przypadku skóry wrażliwej aloes może ją dodatkowo podrażniać: http://wieczniemloda.com/sok-z-aloesu-wlasciwosci-dzialanie-i-zastosowanie-6641.

Wszystkie dotychczas stosowane i lubiane kosmetyki do demakijażu – płyny micelarne, nawet te rzekomo najdelikatniejsze, jak np. Bourjous, powodują szczypanie, pieczenie, zaczerwienie i ogromny dyskomfort. Z całej linii toleruje jedynie dwufazowy płynu do demakijażu oczu, zresztą to jedyny specyfik do demakijażu oczu, który radzi sobie z wodoodpornym tuszem i ani trochę nie podrażnia moich wybitnie wrażliwych oczu.

Wszystkie kosmetyki kolorowe – fluidy, podkłady, pudry, za wyjątkiem kremu BB lub CC Balea z niemieckich drogerii DM, ale tylko w postaci mieszanki z Cetaphilem i za wyjątkiem pudru transparentnego z Biochemii Urody. Akurat używam bamusowego z jedwabiem, ale przypuszczam, że każdy z tych naturalnych pudrów by mi służył. Wszystko pozostałe szczypie, roluje się, uwydatnia łuszczącą się skórę, nawet wtedy jeśli nie widać jej przed nałożeniem kolorówki. Kiedyś ukochany krem BB Astora: Lift Me Up 10 in 1 Anti Aging BB Cream, moje must have w codziennym makijażu starzeje się razem ze mną na półce 😉 Podobnie z fluidami – wszystkie musiałam odstawić, bo zupełnie nie nadają się do stosowania łącznie z kuracją retinoidami.

Łojotokowe zapalenie skóry (ŁZS) - objawy, przyczyny i leczenie

Łojotokowe zapalenie skóry (ŁZS) jest chorobą skóry występującą u osób w każdym wieku. Objawy ŁZS to łuszczenie się skóry, rumień oraz świąd. Zmiany skórne pojawiają się najczęściej na owłosionej skórze głowy, twarzy, klatce piersiowej, pod pachami i w pachwinach.

Łojotokowe zapalenie skóry jest przewlekłą i nawrotową chorobą skóry, która charakteryzuje się występowaniem zmian rumieniowo-złuszczających na skórze twarzy, klatki piersiowej oraz owłosionej głowy. Zmiany skórne mogą występować również pod pachami i w pachwinach. Przyczyną choroby jest nadmierna aktywność gruczołów łojowych i współistniejące zakażenie grzybem drożdżopodobnym Malassezia furfur (Pityrosporum ovale). Badania wskazują na zwiększoną liczbę tych grzybów w okolicach łojotokowych i pozytywny efekt terapeutyczny preparatów przeciwgrzybiczych.

Dodatkowe znaczenie w zaostrzeniu choroby mogą mieć leki, w tym haloperydol, sole złota, chloropromazyna czy psoraleny.

Łojotokowe zapalenie skóry zazwyczaj występuje u osób zdrowych, ale może się wiązać z zakażeniem ludzkim wirusem niedoboru odporności (HIV) lub chorobami neurologicznymi (np. incydentem naczyniowo-mózgowym, chorobą Parkinsona).

Postać przewlekłą zapalenia mieszków włosowych nazywamy figówką figówka gronkowcowa choroba ta może doprowadzić nie tylko do powstawania głębokich blizn na skórze, ale także w niekorzystny sposób odbijać się na ogólnym zdrowiu i kondycji organizmu.

Czytaj dalej...

Do wystąpienia tego rodzaju zapalanie potrzebne są określone czynniki indywidualne takie jak higiena osobista, skłonność do nadmiernego pocenia się czy diagnoza cukrzycy, która również może dawać o sobie znać poprzez zmiany skórne.

Czytaj dalej...

części nabłonkowej, która w górnych warstwach skóry tworzy osłaniającą włos pochewkę, w dolnych natomiast stanowi źródło dzielących się komórek, które następnie podlegają procesowi rogowacenia i przyczyniają się do wydłużenia łodygi włosa.

Czytaj dalej...

choroby wywołujące obniżenie odporności; eozynofilowe zapalenie mieszków włosowych rozwija się głównie u chorych z HIV AIDS; atakuje ono twarz i górne części ciała, jednak dokładna przyczyna tej dermatozy pozostaje nieznana 3 ,.

Czytaj dalej...