Pochodne retinoidów - Skuteczne leczenie poretinoidalnego zapalenia skóry
Retinoidy i ich wrogowie
Największym zaskoczeniem był dla mnie fakt, że moja buzia w czasie kuracji retinoidami nie toleruje… soku z aloesu. Kupiłam go w trakcie poszukiwania sposobu na poretinoidowe zapalenie skóry, ze względu na jego właściwości nawilżające, regenerujące, przeciwzapalne, antybakteryjne, antyoksydacyjne i wspomagające gojenie. Niestety, każde użycie kończyło się koszmarnym zaczerwienieniem skóry twarzy, nierówne buraczkowe plamy i pieczenie. Dziwne, trochę szperałam na ten temat w sieci i w zasadzie nic nie potwierdzało mojej reakcji, aż w końcu znalazłam artykuł, w którym stwierdzono, że w przypadku skóry wrażliwej aloes może ją dodatkowo podrażniać: http://wieczniemloda.com/sok-z-aloesu-wlasciwosci-dzialanie-i-zastosowanie-6641.
Wszystkie dotychczas stosowane i lubiane kosmetyki do demakijażu – płyny micelarne, nawet te rzekomo najdelikatniejsze, jak np. Bourjous, powodują szczypanie, pieczenie, zaczerwienie i ogromny dyskomfort. Z całej linii toleruje jedynie dwufazowy płynu do demakijażu oczu, zresztą to jedyny specyfik do demakijażu oczu, który radzi sobie z wodoodpornym tuszem i ani trochę nie podrażnia moich wybitnie wrażliwych oczu.
Wszystkie kosmetyki kolorowe – fluidy, podkłady, pudry, za wyjątkiem kremu BB lub CC Balea z niemieckich drogerii DM, ale tylko w postaci mieszanki z Cetaphilem i za wyjątkiem pudru transparentnego z Biochemii Urody. Akurat używam bamusowego z jedwabiem, ale przypuszczam, że każdy z tych naturalnych pudrów by mi służył. Wszystko pozostałe szczypie, roluje się, uwydatnia łuszczącą się skórę, nawet wtedy jeśli nie widać jej przed nałożeniem kolorówki. Kiedyś ukochany krem BB Astora: Lift Me Up 10 in 1 Anti Aging BB Cream, moje must have w codziennym makijażu starzeje się razem ze mną na półce 😉 Podobnie z fluidami – wszystkie musiałam odstawić, bo zupełnie nie nadają się do stosowania łącznie z kuracją retinoidami.
Retinoidy – trudna miłośćPodsumowując – retinoidy to trudna miłość 😉 Ciężko je ujarzmić i uznać, że już się wie o nich wszystko. Ja za każdym razem kiedy już układam sobie jakoś z nimi życie i wydaje mi się, że “jest dobrze”, zostaję czymś zaskoczona. Najczęściej jest to nawrót łuszczenia, na szczęście – krótkotrwały i miejscowy, w okolicach ust. Choć ostatnio kilka zaczerwienionych łuszczących się placków pojawiło się w dole mojego lewego policzka. Ale generalnie już wiem jak sobie z takimi niespodziankami radzić i radzę sobie, szybko i skutecznie. Czasem zdarza się kilka dziwnych krostek, ale one też szybko ustępują – właściwie są to jednodniówki.
Po miesiącach prób i doświadczeń doszłam do pielęgnacji, która na razie mi odpowiada i jest skuteczna. I póki retinoidy znów mnie czymś nie zaskoczą, zostanę przy niej na dłużej. A z tego co widzę moja buzia podrażniania retinoidami najbardziej lubi:
- Cetaphil – bo radzi sobie z łuszczeniem i nawilża
- Cicaplast – bo naprawdę regeneruje
- Hydrolat z kocanki – bo moja skóra dobrze się po nim czuje
- Lipikar Surgras – bo zmywa makijaż skutecznie, bez najmniejszego podrażnienia i bez poczucia ściągnięcia i wysuszenia skóry
Poza tym, zaczął się kwiecień, zbliżają słoneczne dni, i zapewne czeka mnie nie długo przerwa w kuracji retinoidami. Powoli już obmyślam plan na pielęgnację letnią, ale jeszcze nic rozsądnego nie wymyśliłam 😉 Jak ktoś ma pomysł jak podtrzymać efekty kuracji i co stosować przez te kilka słonecznych miesięcy – chętnie posłucham, podpowiedzcie proszę 🙂 Na razie rozważam Redermic R albo Triacneal, ale jeszcze muszę poczytać i przeanalizować możliwości. Może jakiś delikatny kwas słońcoodporny? Jestem otwarta na podpowiedzi i Wasze doświadczenia 🙂
Czy możliwe jest całkowite wyleczenie?
W większości przypadków bakteryjnych chorób skóry leczenie antybiotykami jest skuteczne i prowadzi do całkowitego wyleczenia. W przypadku pacjentów z upośledzeniem odporności np. w przebiegu cukrzycy, nowotworów złośliwych, reumatoidalnego zapalenia stawów czy zakażenia HIV, bakteryjne zakażenia skóry mogą mieć jednak przebieg przewlekły lub nawracający i stanowić znaczny problem zdrowotny i przyczynę poważnych powikłań.
Zobacz także
Choroby pasożytnicze skóry (świerzb i wszawica) Choroby pasożytnicze skóry to grupa chorób wywołanych przez pasożyty zewnętrzne człowieka. Zaliczamy do nich wszawicę i świerzb.
Wybrane treści dla Ciebie
Ziarniniak kwasochłonny twarzy Ziarniniak kwasochłonny twarzy, zwany również ziarniniakiem twarzy, jest przewlekłą chorobą skóry zlokalizowaną głównie na twarzy, która przebiega z tworzeniem ognisk rumieniowo-naciekowych. Przypuszcza się, że jedną z przyczyn choroby może być nadmierna ekspozycja na promieniowanie słoneczne, ale nie jest to w pełni udowodnione.
Łysienie bliznowaciejące Łysienie bliznowaciejące to rodzaj łysienia prowadzący do trwałej i nieodwracalnej utraty włosów. Klasyfikacja opiera się na obrazie klinicznym i wyniku badania histopatologicznego.
Łuszczyca Jakie są objawy łuszczycy? Czym różni się łuszczyca krostkowa od zwykłej? Czy łuszczyca dotyczy tylko skóry?
Łojotok - przyczyny, objawy, leczenie Skłonność do łojotoku jest cechą genetyczną, ale zależy także od wpływu hormonów płciowych. Jest szczególnie nasilony w okresie pokwitania i przekwitania, przy zaburzeniach hormonalnych i zaburzeniach przemiany materii.
Retinoidy – pielęgnacja cery podczas kuracji
Retinoidy na receptę stosuję siódmy miesiąc, najpierw Zorac 0,05%, następnie – jako ofiara poretinoidowego podrażnienia skóry – przerzuciłam się na Locacid 500. Przerobiłam przez te siedem miesięcy wszystko, a przynajmniej bardzo dużo. Wysyp pryszczy, łuszczenie, zaczerwienienie, podrażnienie, efekt staruszki aż po wspomniane poretinoidowe zapalenie skóry. Czy coś jeszcze mnie jeszcze może zaskoczyć? Nie wiem. Za to póki co wiem jak poradzić sobie z problemami, których doświadczyłam i jak na co dzień pielęgnować wymagającą, ba – mega wymagającą – cerę w trakcie kuracji retinoidami. Każda cera jest inna i każda zareaguje na retinoidy inaczej, podobnie jest z pielęgnacją w trakcie kuracji – zapewne moje sposoby dla kogoś innego mogą być chybione albo zbyt słabe / zbyt mocne. Mimo to chcę się nimi podzielić, bo dochodziłam do właściwej pielęgnacji przez dłuższy czas i testowanie różnych nietrafionych preparatów kosztowało mnie i moją twarz trochę stresów 😉 Dlatego jeśli moje doświadczenia pomogą komuś przejść tę drogę na skróty – to super, po to je spisuję 🙂
Zarówno Zorac jak i Locacid stosuję 3 razy w tygodniu. Oczywiście dochodziłam do takiej częstotliwości przez pewien czas, ale jak już ją ustaliłam na tym poziomie uznałam, że jest on optymalny i tego się trzymam. Używam retinoidów w poniedziałki, środy i w piątki na noc, w pozostałe dni – nawilżanie i regeneracja. Zdarza mi się jednak, że zamieniam piątek z sobotą 😉 – jeśli w piątek łuszczę się zbyt mocno.
Generalnie moja cera przywykła do takiej kuracji, ale mimo to, wciąż bywa kapryśna. Oznacza to, że po dłuższych okresach kompletnego braku reakcji na retinoidy, przy zerowym łuszczeniu się czy przesuszeniu, nagle – ni stąd ni zowąd, nie mogę zrobić makijażu, bo po prostu się łuszczę. Innego dnia wstaję rano, a moja cera wygląda jak ziemia – jest szara, ziemista i widać na niej każdy por. Albo pojawiają się na niej pojedyncze niespodzianki. Nie pojmuję dlaczego tak się dzieje, bo sądziłam, że po okresie przyzwyczajania następuje… przyzwyczajenie 😉 Czyli jak już ustępują objawy podrażnienia, to efekt powinien być trwały, przynajmniej póki nic nie zmieniam w zasadach pielęgnacji. A tu jak zawsze – niespodzianki. Na przykład nagle podrażnia mnie tonik z aloesu albo żel hialuronowy, który jeszcze tydzień wcześniej był panaceum na moje podrażnienia 😉
Locacid na twarz, Zorac na szyję
W tym roku kurację zaczęłam wyjątkowo późno, bo dopiero od stycznia. Trochę szkoda, ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Miałam niemal całą tubkę Locacidu 500 oraz całą, nieotwartą jeszcze tubkę Zoracu, którego trochę się bałam, gdyż spowodował u mnie w ubiegłym roku poretinoidowe zapalenie skóry. Postanowiłam zatem zużyć resztę Locacidu na buzię, która bardzo dobrze go w ubiegłym roku tolerowała, a Zoraciem bez żalu potraktować szyję i dekolt.
Kurację zaczęłam ostrożnie, choć kusiło mnie, żeby ruszyć od razu z grubej rury – co 2 dni. A co, przecież po ubiegłorocznych przygodach z Zoraciem, Locacid 500 to była dla mojej skóry bułka z masłem – zero skutków ubocznych i łuszczenia. Na szczęście zwyciężył zdrowy rozsądek i cierpliwość – choć mam jej ostatnio mało. I tak Locacid na twarz wprowadzałam stopniowo – najpierw raz w tygodniu, po 3 tygodniach – zwiększyłam częstotliwość do 2 razy w tygodniu, aż w końcu doszłam do 3 razy na tydzień. I dobrze, bo moja skóra jednak odzwyczaiła się od silnie złuszczającej tretinoiny. Oczywiście łuszczyłam się i w sumie – łuszczę troszeczkę do dziś, choć to piąty miesiąc kuracji i zaraz trzeba będzie zrobić letnią regenerującą przerwę. Miałam też okresowo silnie podrażnione okolice ust – suche, zaczerwienione i szczypiące.
Locacid na twarz, Zorac na szyję – PODRAŻNIENIE UST – Uroda 40 plus
Zorac dość obficie wsmarowuję w dekolt i szyje i choć nie widzę jeszcze efektu WOW, mam nadzieję, że przyszły rok przyniesie poprawę. Bogiem a prawdą ta moja szyja i dekolt jeszcze nie są złe, ale co tu kryć – jakieś oznaki wiotczenia już widzę i choć są chyba mniejsze niż u sporej części moich rówieśników (może też dlatego, że ja nigdy nie opalałam dekoltu?), czasem rano zauważam pewne wymięcie 🙁 To pogorszenie występuje zawsze po nocy, bo w ciągu dnia skóra jeszcze trochę się napina i jest całkiem ok – wciąż noszę odkryte dekolty bez wstydu i kompleksów (choć brak kompleksów akurat nie zawsze świadczy o dobrym wyglądzie ,)). Moja szyja i mój dekolt zareagowały na Zorac zaskakująco dobrze, choć nie bez skutków ubocznych. Po dość krótkim czasie wyskoczyła mi na szyi czerwona. łuszcząca się plamka wielkości 2 groszy. Połuszczyła się chyba 10 dni i zniknęła bez śladu. Dekolt nie zareagował wyglądem, ale “czuciem”. To znaczy nie zauważyłam wyraźnego podrażnienia, ale czułam, że taki właśnie jest – nadwrażliwy i swędzący. Może też używałam Zoracu w tych okolicach zbyt obficie, bo rzeczywiście – nie żałowałam sobie. Jak używałam na dekolt i szyję Locacidu, który miał mi starczyć także na twarz – byłam znacznie większym centusiem 😉
U nas zapłacisz kartą